Mecz rozegrano 23 września w Active Wilno Arena. Po czterech kwartach gospodarze wygrali 91:69, co przesądziło o odpadnięciu Enei AZS z kwalifikacji Euroligi kobiet. Spotkanie obfitowało w różnice fizyczne pod koszem i wyraźniejszą skuteczność miejscowych.
Jak wyglądał przebieg meczu?
Pierwsza kwarta należała do Kibirkštis — padła ona 30:20 i dała Litwinkom komfort prowadzenia. W drugiej odsłonie Enea AZS odpowiedziała lepszą grą i wygrała kwartę 20:19, ale przewaga wróciła po przerwie. Trzecia kwarta zakończyła się 20:11 dla Wilna, a czwarta 22:18, co złożyło się na końcowy wynik 91:69.
W statystykach spotkania gospodarze mieli przewagę w celności rzutów — ich skuteczność wyniosła około 34% wobec 25% Enei AZS. Kibirkštis trafił znacznie więcej rzutów za trzy punkty — 16 celnych trójek wobec 7 trafień z dystansu ekipy z Poznania.
Co powiedzieli trener i rozgrywająca?
Trener Wojciech Szawarski ocenił, że atak funkcjonował w miarę poprawnie, ale to obrona zawiodła. Wskazał na przewagę fizyczną rywalek pod koszem i mocniejszą grę na obwodzie, podkreślając, że Kibirkštis szykuje się do gry w Eurolidze. Szawarski dodał, że głównym celem jego zespołu pozostaje EuroCup i że drużyna potrzebuje czasu na zgranie — w składzie są cztery nowe zawodniczki.
Rozgrywająca Malina Piasecka powiedziała, że zespół przyjechał powalczyć i że były momenty, gdy goniły wynik — m.in. spadek do pięciu punktów straty — lecz przeciwniczki ponownie odskoczyły. Zapowiedziała analizę spotkania i wskazała na obszary do pracy przed kolejnymi występami.
Co dalej dla Enei AZS?
Po odpadnięciu z kwalifikacji Euroligi Enea AZS będzie grała w EuroCup. Drużyna została przydzielona do grupy H, w której rywalkami będą BCF Elfic Fribourg (Szwajcaria), Landerneau Bretagne Basket (Francja) oraz Autosped BCC Castelnuovo (Włochy). Klub planuje przygotowania do tych rozgrywek i chce wykorzystać najbliższe dni na zgranie składu.
Poznańskie zawodniczki rozpoczną sezon krajowy 4 października meczem z Wisłą Kraków u siebie. Trener oczekuje, że do drużyny dołączy Anna Jakubiuk przed inauguracją ligową.