W popołudniowym szczycie 8 września 1993 roku skład typu Konstal 105N kursujący jako linia nr 10 skierował się nagle w ul. Pamiątkową, wykoleił się i uderzył z dużą siłą w narożnik kamienicy na Wildzie. Pierwszy wagon przewrócił się na bok i został przyciśnięty do ściany budynku, drugi wagon dopał do pierwszego, co spowodowało dodatkowe zniszczenia i zwiększyło liczbę poszkodowanych. Tragedia wydarzyła się w godzinach popołudniowych, gdy tramwajem podróżowało wielu pasażerów.
Co dokładnie się wydarzyło?
Tramwaj jadący trasą Serbska–Dębiec wjechał na skrzyżowanie ulic 28 Czerwca 1956 r. i Pamiątkowej, po czym zamiast kontynuować ruch wzdłuż głównej trasy skręcił w ul. Pamiątkową i wykoleił się. W wyniku wykolejenia pierwszy wagon przewrócił się na bok i przejechał kilkanaście metrów w tej pozycji. Drugi wagon pozostał na kołach, ale uderzył w przewrócony skład i przełamał go, co przyczyniło się do większych zniszczeń wewnątrz wagonów.
Jakie były skutki dla pasażerów i służb ratunkowych?
Na miejscu zginęły trzy osoby, kolejne dwie zmarły po przewiezieniu do szpitala, łącznie więc ofiar śmiertelnych było 5. Liczba rannych przekroczyła 60, a niektóre relacje mówią o około 70 poszkodowanych. Ratownicy musieli rozcinać konstrukcję wagonów przy pomocy hydraulicznych rozpieraków i specjalnych nożyc, ponieważ dach jednego z wagonów był przyciśnięty do budynku i nie dało się go bezpiecznie odsadzić. Akcja ratunkowa była utrudniona groźbą porażenia prądem ze znajdującej się obok szafy energetycznej i dużymi uszkodzeniami pojazdów.
Co ustaliło śledztwo i jakie były konsekwencje prawne?
Za przyczynę wypadku uznano nadmierną prędkość. Motorniczy nie ograniczył prędkości przed zwrotnicą do wymaganych 5 km/h i nie sprawdził jej ustawienia, co doprowadziło do skierowania składu na boczny tor i do wykolejenia. Sąd uznał motorniczego za winnego, wymierzając karę trzech lat pozbawienia wolności. Katastrofa pozostała najtragiczniejszym wypadkiem tramwajowym w historii Poznania.
Kilka dni po zdarzeniu przedstawiciele władz odwiedzili poszkodowanych przebywających w szpitalach. W pamięci służb i mieszkańców pozostały opisy dramatycznych scen i trudności podczas wydobywania uwięzionych pasażerów.