17 września 2026 roku na Selhurst Park w Londynie Lech Poznań uległ Crystal Palace 0:4. Mistrzowie Polski mieli swoje okazje, lecz rywal konsekwentnie wykorzystywał pomyłki w defensywie i przy rozegraniu. W końcówce spotkania Lech został osłabiony po czerwonej kartce dla jednego z zawodników. Wypowiedzi piłkarzy i trenera po meczu powtarzały ten sam wątek — błędy decydowały o przebiegu spotkania.
Jak padły gole?
W 10. minucie gospodarze objęli prowadzenie po akcji zakończonej trafieniem Yeremy Pino, do którego doszło bezpośrednio po nieudanemu wyrzucie z autu jednego z obrońców Lecha. Dziewiętnaście minut później Chris Richards wykorzystał rzut rożny i podwyższył na 2:0. W 34. minucie sędzia wskazał na jedenasty metr po faulu środka pola Lecha, a rzut karny wykorzystał Jorgen Strand Larsen.
W końcówce, po tym jak zespół Lecha grał w osłabieniu, gospodarze ustalili wynik — na 4:0 trafił Eddie Nketiah. W czasie meczu pojawiały się sytuacje, w których proste straty, złe podania i niepewne interwencje obrony prowadziły bezpośrednio do groźnych akcji Crystal Palace.
Co mówią zawodnicy i trener?
Zawodnicy przyznawali, że to własne błędy zdecydowały o rozmiarze porażki. Bramkarz Lecha wskazał, że zespół został „ukarany” za pomyłki, a inny piłkarz ocenił, że wynik odzwierciedla liczbę popełnionych błędów. Trener Niels Frederiksen przyznał, że widział elementy gry, z których można być zadowolonym, ale jednocześnie podkreślił, że w takich spotkaniach proste pomyłki nie są wybaczane i trzeba je wyeliminować.
Jakie konsekwencje ma ten wynik?
W trakcie spotkania Lech miał okazje ofensywne, między innymi w pierwszych minutach i pod koniec drugiej połowy, lecz nie zdołał ich zamienić na bramki. W 87. minucie Radosław Murawski otrzymał drugą żółtą kartkę i opuścił boisko. Kilkadziesiąt sekund po tej sytuacji padł ostatni gol meczu.
W fazie grupowej Ligi Europy Lech zmierzy się jeszcze między innymi z Bayerem Leverkusen, Sunderlandem i Benficą Lizbona. Wynik z Londynu oznacza dla mistrzów Polski trudniejszy start w rywalizacji o punkty w grupie.
Mecz zakończył się porażką 0:4, a Lech kończył spotkanie w dziesiątkę po czerwonej kartce Radosława Murawskiego. Jednym z zawodników, którego błędy miały bezpośredni wpływ na rezultat, był Yeremy Pino jako autor pierwszego trafienia.