Jerzy Różycki był polskim matematykiem i kryptologiem, który razem z Marianem Rejewskim i Henrykiem Zygalskim złamał szyfr niemieckiej maszyny Enigma, wpływając na przebieg II wojny światowej. Urodził się 24 lipca 1909 roku na Kresach, a zginął 9 stycznia 1942 na Morzu Śródziemnym podczas tajemniczej katastrofy statku Lamoricière. Jego nazwisko noszą dziś jednostki wojskowe, okręt rozpoznania radioelektronicznego i szkolne konkursy, a biografia pozostaje jednym z najciekawszych życiorysów polskiej nauki XX wieku. Jeśli chcesz poznać jego życie, działalność i sposób, w jaki jest upamiętniany, przeczytaj dalszą część artykułu.
Jak przebiegało dzieciństwo i edukacja Jerzego Różyckiego?
Przyszły kryptolog przyszedł na świat w Olszanie w guberni kijowskiej, w rodzinie Wandy z Benitów i Zygmunta Różyckiego, aptekarza po studiach w Petersburgu. Dzieciństwo spędził w realiach rozpadającego się Imperium Rosyjskiego, ucząc się w kijowskim Gimnazjum Kresowym, które kształciło polską młodzież w języku ojczystym, co miało ogromne znaczenie dla jego tożsamości.
W 1918 roku rodzina uciekła z ogarniętych rewolucją terenów na ziemie odradzającej się Rzeczypospolitej. Kilka kolejnych lat mieszkali w Wyszkowie nad Bugiem, gdzie ojciec prowadził apteki w mieście i pobliskim Długosiodle, a Jerzy ukończył w maju 1926 Gimnazjum Koedukacyjne Towarzystwa Szkoły Średniej. Matura zdana w wieku niespełna 17 lat stała się dziś osią obchodów 100. rocznicy matury Jerzego Różyckiego, organizowanych przez Powiat Wyszkowski i I LO im. C.K. Norwida.
Rok po egzaminie dojrzałości młody wyszkowianin rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno‑Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego na kierunku matematyka. Zwracał uwagę nie tylko talentem do rachunku i logiki, lecz także świetną znajomością języka niemieckiego, którą doceniał jego promotor, profesor Zdzisław Krygowski. W 1932 roku obronił pracę magisterską z filozofii w zakresie matematyki, a w 1937 roku zdobył drugi dyplom – magistra geografii, co pokazuje szerokość jego zainteresowań.
W czasie studiów wstąpił do Korporacji Akademickiej Chrobria, ważnego środowiska akademickiego swoich czasów. Tam kształtował się nie tylko jako naukowiec, ale też jako obywatel II Rzeczypospolitej, gotowy wykorzystać zdolności w służbie państwa. Kto mógł przypuszczać, że kilka lat później zostanie jednym z najcenniejszych ludzi polskiego wywiadu?
Z prowincjonalnego Wyszkowa droga młodego maturzysty poprowadziła prosto do najściślej strzeżonych tajemnic wojskowego wywiadu II RP.
Jak młody matematyk został kryptologiem w Biurze Szyfrów?
Przełom nastąpił w 1929 roku, gdy Instytut Matematyki Uniwersytetu Poznańskiego został włączony w inicjatywę Biura Szyfrów Oddziału II Sztabu Głównego WP. Oficerowie wywiadu szukali studentów o ponadprzeciętnych zdolnościach matematycznych i predyspozycjach do pracy w kryptologii – nauce o szyfrach i ich łamaniu. Wśród wytypowanych znalazł się Różycki.
Dwudziestu kilku studentów otrzymało zadanie odczytania autentycznej depeszy Reichswehry zaszyfrowanej metodą Doppelwürfel Verfahren, czyli bardzo trudnym szyfrem podwójnego podstawienia. Z testem poradziła sobie trójka: Marian Rejewski, Henryk Zygalski i Jerzy Różycki. Zrobili to w ciągu kilku godzin, otwierając sobie drogę do tajnego świata wojskowego radiowywiadu.
Pierwsze zadania w radiowywiadzie
Jeszcze jako student Jerzy zaczął pracę w poznańskiej delegaturze Biura Szyfrów, a od 1 września 1932 roku został pełnoetatowym pracownikiem w Warszawie. Trafił do Referatu 4 zajmującego się radiowywiadem, ulokowanego w gmachu Sztabu Głównego w Pałacu Saskim. Jego bezpośrednimi przełożonymi byli podpułkownik Gwidon Langer i major Maksymilian Ciężki, a sprzęt do nasłuchu i deszyfracji dostarczała Wytwórnia Radiotechniczna AVA.
Do końca 1932 roku zajmował się głównie rozszyfrowywaniem czteroliterowego kodu niemieckiej marynarki wojennej. Wykorzystał do tego kryptoanalizę opartą na dociekaniach językowych, co pozwoliło mu zrekonstruować cały system. Oznaczało to, że polski wywiad mógł śledzić ruchy Kriegsmarine z dokładnością nieosiągalną dla większości ówczesnych państw.
Zakres jego codziennych obowiązków w Referacie wyglądał następująco:
- przechwytywanie niemieckich depesz radiowych i telefonicznych,
- matematyczna analiza szyfrów i ich łamanie,
- opracowywanie metod zabezpieczania polskiej łączności,
- współpraca z przełożonymi przy ocenie wartości wywiadowczej odszyfrowanych meldunków.
Życie prywatne matematyka
Choć praca w „czarnym pokoju” Biura Szyfrów była ściśle tajna, Różycki starał się prowadzić w miarę normalne życie. Otrzymywał wysoką jak na cywila pensję – 500, a później 600 zł miesięcznie, co odpowiadało zarobkom pułkownika. Pieniądze przeznaczał na utrzymanie w Warszawie i dalszy rozwój naukowy, czego dowodem jest wspomniany już drugi dyplom magistra geografii.
W lipcu 1938 roku ożenił się z Marią Barbarą Majką, a w maju 1939 roku urodził się ich syn Janusz. Wspomnienia żony pokazują, że mimo ogromnej presji związanej z tajną służbą potrafił być ciepłym, obecnym ojcem – dopóki wojna nie rozerwała tej rodziny na zawsze.
Na czym polegał wkład Różyckiego w złamanie Enigmy?
Już pod koniec 1932 roku przełożeni powierzyli mu zadanie związane z niemiecką maszyną szyfrującą Enigma. Do dyspozycji miał przerobioną maszynę handlową oraz fotokopię dziennych kluczy, które przekazał polskiej stronie kapitan francuskiego wywiadu Gustav Bertrand. Wspólnie z Rejewskim i Zygalskim odczytał depesze z września i października 1932 roku, ale było to dopiero wstępne rozpoznanie.
W ciągu kolejnego roku trójka matematyków opracowała katalog możliwych pozycji wirników maszyny i stworzyła urządzenie obliczeniowe zwane cyklometrem. Gdy Niemcy zaczęli modyfikować system, polski zespół zlecił AVA budowę jeszcze bardziej złożonego urządzenia – bomby kryptologicznej, która automatyzowała poszukiwanie klucza dziennego. Ustalenie ustawień Enigmy, które teoretycznie wymagało przejrzenia setek tysięcy kombinacji, zaczęło zajmować kilkanaście minut.
Metoda zegara
Najbardziej oryginalnym wkładem Różyckiego była jednak metoda zegara, pozwalająca ustalić, który z wirników Enigmy znajduje się na pierwszej pozycji. Oparta była na statystycznych własnościach języka niemieckiego i analizie powtarzających się par znaków w pionowych kolumnach tekstu szyfrowanego. Gdy proporcje „trafień” odpowiadały oczekiwanym dla języka niemieckiego, kryptolog wiedział, że trafił we właściwe przesunięcie.
Takie podejście – zbliżone do opisanego wcześniej przez amerykańskiego kryptologa Williama Frederica Friedmana „indeksu koincydencji” – wymagało połączenia intuicji matematycznej z wyczuciem języka. Różycki osiągnął to samodzielnie, pracując nad z pozoru bezużytecznymi ciągami liter.
Metoda zegara sprawiła, że chaotyczne pozornie ciągi liter z Enigmy zaczęły zachowywać się jak uporządkowany mechanizm, który da się rozkręcić krok po kroku.
Współpraca z sojusznikami
Wiosną 1939 roku w tajnym ośrodku w Lesie Kabackim pod Warszawą polscy kryptolodzy spotkali się z przedstawicielami francuskiego Service de Renseignements oraz brytyjskiej Government Code and Cypher School. Brytyjczycy, z doświadczonym Dilly Knoxem na czele, byli praktycznie bezradni wobec zmodyfikowanej Enigmy, gdy tymczasem Polacy przedstawili działający system jej łamania, wraz z kopiami maszyn i opisem działania cyklometru.
Gustav Bertrand podkreślał później, że to właśnie polscy matematycy – w tym Różycki – dostarczyli Francuzom i Brytyjczykom fundamentu, na którym zbudowano aliancki system wywiadu radioelektronicznego. Bez tej współpracy brytyjskie Bletchley Park musiałoby szukać rozwiązań znacznie dłużej, a liczba odczytanych w czasie wojny szyfrogramów byłaby mniejsza.
Co robił Różycki podczas II wojny światowej?
Po ataku III Rzeszy na Polskę we wrześniu 1939 roku zapadła decyzja o ewakuacji zespołu kryptologów. Różycki wraz z żoną i kilkumiesięcznym synem ruszył z Warszawy specjalnym pociągiem wojskowym Eszelon F. Później, już w ciężarówce zorganizowanej przez pułkownika Langera, przedzierał się przez bombardowane drogi do Brześcia, gdzie jeden z nalotów o mało nie zakończył się tragedią rodziny.
Z Brześcia kryptolodzy kontynuowali ucieczkę ku granicy rumuńskiej. W Bukareszcie zgłosili się do ambasad brytyjskiej i francuskiej, jednak to Francuzi – działając w porozumieniu z polskim dowództwem – zorganizowali ich przerzut do Francji. 25 września 1939 roku Różycki dotarł pociągiem do Paryża, mimo krótkiego zatrzymania przez włoską policję w Turynie.
Ośrodek Cadix i praca w państwie Vichy
Na wniosek francuskiego wywiadu Jerzy został włączony do ośmioosobowej Ekipy Z w Section d’Examen V Oddziału francuskiego Sztabu Generalnego. Stacjonował niedaleko Paryża, w Gertz‑Armainvillers, gdzie pracował po kilkanaście godzin na dobę przy deszyfracji meldunków Luftwaffe i Wehrmachtu. Podczas kampanii norweskiej w 1940 roku zespół odczytał 1151 niemieckich depesz, a w kampanii francuskiej aż 5048, co pozwoliło lepiej śledzić ruchy przeciwnika.
Po klęsce Francji został przerzucony do Algierii, a następnie – po utworzeniu Państwa Vichy – skierowany do tajnego ośrodka kryptologicznego Cadix w zamku Château des Fouzes koło Uzès. Tam pracował już w warunkach konspiracji, posługując się nazwiskiem Julien Rouget. Wraz z Rejewskim i Zygalskim zajmował się nadal szyframi Enigmy i niemieckim systemem telegraficznym, w tym meldunkami stacji pelengacyjno‑podsłuchowych tropiących nadajniki ruchu oporu.
Ostatnia podróż
Latem 1941 roku skierowano go ponownie do Algieru, gdzie nadzorował odczytywanie niemieckich i włoskich depesz z obszaru działań Afrika Korps. Pod koniec roku otrzymał rozkaz powrotu do Francji Vichy. 9 stycznia 1942 roku statek pasażerski Lamoricière, którym płynął do Marsylii, zatonął w rejonie Balearów na Morzu Śródziemnym. Zginęły 222 osoby, w tym kapitan Jan Graliński, kryptolog Piotr Smoleński i oficer francuski François Lane.
Ciała Jerzego nigdy nie odnaleziono. Symboliczny grób znajduje się w grobie rodzinnym na cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (kwatera 61I‑I‑2). Władze niemieckie jeszcze wiele miesięcy po katastrofie poszukiwały go jako szczególnie groźnego przeciwnika, co dobrze pokazuje wagę jego pracy dla aliantów.
Major Wiktor Michałowski uznał śmierć Różyckiego za jedną z najboleśniejszych strat alianckiego wywiadu w czasie wojny.
Jak dziś upamiętnia się Jerzego Różyckiego?
Po wojnie nazwisko kryptologa przez długie lata pozostawało w cieniu. Zmieniło się to dopiero pod koniec XX wieku. 21 lutego 2000 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski pośmiertnie odznaczył Różyckiego, Rejewskiego i Zygalskiego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. W 2014 roku IEEE przyznał im najwyższe wyróżnienie IEEE Milestone za wkład w złamanie Enigmy, a w 2018 Uniwersytet im. Adama Mickiewicza uhonorował ich Medalem Alumno Bene Merenti.
Rozsiane po Polsce miejsca pamięci tworzą gęstą, bardzo konkretną sieć. W 1999 roku w Lesie Kabackim przy ulicy Leśnej ustawiono kamień z tablicą poświęconą trzem kryptologom w miejscu dawnego Referatu Niemieckiego Biura Szyfrów. Tablice z ich nazwiskami wiszą na budynku przy ul. Woronicza 4 w Warszawie oraz przed gmachem Instytutu Matematycznego PAN przy ul. Śniadeckich. W parku miejskim w Wyszkowie stoi „ławeczka Jerzego Różyckiego” autorstwa rzeźbiarza Karola Badyny, podobna rzeźba oraz tablica znajdują się w Kraszewicach.
| Rok | Forma upamiętnienia | Miejsce |
| 1999 | Kamień z tablicą kryptologów | Las Kabacki, Warszawa |
| 2000 | Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski | Rzeczpospolita Polska |
| 2018 | Ławeczka – pomnik | Park miejski w Wyszkowie |
Pamięć o kryptologu żyje też w strukturach współczesnego wojska. Decyzjami ministra obrony narodowej Jerzy Witold Różycki został patronem Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni oraz Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. Jego imię nadano także nowemu okrętowi rozpoznania radioelektronicznego ORP Jerzy Różycki, budowanemu w stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku w ramach projektu 107 we współpracy z koncernem Saab. Jednostka o numerze burtowym 261 trafi do 3. Flotylli Okrętów i będzie prowadzić rozpoznanie radioelektroniczne, nasłuch łączności oraz obserwację systemów radiolokacyjnych, uzupełniając dane zbierane przez samoloty AWACS i naziemne środki rozpoznawcze.
Upamiętnienie ma jednak także wymiar lokalny i edukacyjny. Powiat Wyszkowski i I LO im. C.K. Norwida organizują szerokie obchody 100-lecia matury matematyka, których trzon stanowi akcja Lekcja z Różyckim. Towarzyszą jej m.in. halowy turniej piłki nożnej Algorytm Cup, sztafeta 100 x 100 dla Jerzego Różyckiego, akcja sadzenia 100 róż w szkołach, widowisko „Miłość i tajemnica”, konkurs matematyczno‑informatyczny jego imienia, konkurs „Włącz tryb geniusza” oraz „Challenge 1926: Matura Różyckiego”. Osobnym elementem jest gra miejska „Śladami Enigmy w Wyszkowie”, w której uczestnicy rozwiązują szyfrogram korzystając z karty gry i broszury przygotowanej przez Wydział Promocji i Rozwoju Starostwa Powiatowego w Wyszkowie.
Na lekcjach inspirowanych jego życiem nauczyciele różnych etapów edukacyjnych wykorzystują jego historię w bardzo różny sposób:
- w przedszkolach – proste „tajne wiadomości”, ukryte symbole i rysowanie zakodowanych obrazków,
- w klasach I–III – zabawy w tworzenie własnych szyfrów oraz krótkie zagadki logiczne,
- w klasach IV–VIII – zadania z łamania prostych kodów, praca z osią czasu II wojny światowej i mapą,
- w szkołach średnich – warsztaty kryptologiczne z udziałem Centrum Szyfrów Enigma, debaty o etyce wywiadu i projektowanie własnych systemów szyfrowania.
Pamięć o kryptologu łączy matematykę, historię i wychowanie obywatelskie, pokazując młodym ludziom, że wiedza, odwaga i praca zespołowa mogą zmieniać bieg wydarzeń.
Biografia „Jerzy Różycki. Jeden z pogromców Enigmy” autorstwa Elżbiety Szczuki, film „Sekret Enigmy” Romana Wionczka, w którym postać kryptologa zagrał Piotr Fronczewski, oraz ekspozycja w Centrum Szyfrów Enigma w Poznaniu sprawiają, że jego życie jest dziś coraz lepiej znane. A w wyszkowskim parku na ławeczce z brązową postacią matematyka można po prostu usiąść obok i wymyślić własną zagadkę do rozwiązania.