W Poznaniu trener Lecha, Niels Frederiksen, przekazał informacje o stanie zdrowia Wojciecha Mońki po serii meczów. Obrońca nabawił się urazu w czwartkowym spotkaniu Ligi Europy z Bayer Leverkusen i opuścił boisko po kilkunastu minutach gry. W niedzielnym ligowym meczu z Koroną Kielce Mońki nie było w kadrze, a Lech wygrał to spotkanie 6:1. Frederiksen ocenił, że przerwa zawodnika powinna potrwać 3–4 tygodnie.
Jak doszło do urazu?
Mońka opuścił boisko po krótkim czasie gry w starciu z niemieckim zespołem, sygnalizując problem podczas próby odbioru piłki. Trener wyjaśnił, że piłkarz „poczuł coś w mięśniu” i dlatego dokonano zmiany, by uniknąć pogłębienia urazu. Na boisku zastąpił go Terry Yegbe, który kilka chwil później sprokurował rzut karny dla rywali. Zawodnik opuścił murawę o własnych siłach.
Jakie konsekwencje dla składu Lecha?
Brak Mońki osłabia linię obrony Kolejorza, szczególnie przed meczami w Lidze Europy i ważnymi spotkaniami ligowymi. W miejsce kontuzjowanego występują inni środkowi obrońcy, a Yegbe wyszedł w podstawowym składzie w kolejnym meczu przeciwko Koronie. Trener podkreślił potrzebę ostrożności przy zarządzaniu obciążeniami, dlatego zdecydowano się na zdjęcie zawodnika z boiska od razu po sygnale bólu.
Kiedy może wrócić?
Frederiksen spodziewa się, że Mońka wróci do gry po około trzech–czterech tygodniach. W praktyce oznaczałoby to nieobecność przy kilku nadchodzących spotkaniach — m.in. w Lidze Europy z Sunderlandem (22 października) oraz z Benficą (5 listopada) — oraz w niektórych ligowych pojedynkach pod koniec października. Jeśli przerwa potrwa cztery tygodnie, powrót zawodnika może nastąpić w połowie listopada.