Na północnym krańcu Konina, nad wodami Jeziora Gosławickiego, stoi gotycki Zamek w Gosławicach, dziś pełniący funkcję muzeum z jednymi z ciekawszych zbiorów w regionie. Możesz go zwiedzać jako odrestaurowaną warownię rycerską, zobaczyć ekspozycje archeologiczne, malarstwo, biżuterię i zajrzeć do pobliskiego skansenu z wiatrakami. To świetny cel na kilkugodzinną wycieczkę łączącą historię, architekturę i spacer nad jeziorem. Jeśli chcesz przygotować się do wizyty i wiedzieć, na co zwrócić uwagę, przeczytaj dalej.
Gdzie leży zamek w Gosławicach?
Zabytkowa warownia stoi w dzielnicy Gosławice, około 8 km na północ od centrum Konina, przy dawnej drodze w kierunku Ślesina. Od 1976 roku ta niegdyś samodzielna wieś znajduje się w granicach administracyjnych miasta, więc dojazd samochodem czy komunikacją miejską jest dziś prosty i szybki. Teren wokół obiektu ma charakter półwiejski – z jednej strony widać jezioro, z drugiej zabudowania dawnego folwarku.
Sam zamek posadowiono na niewielkim nasypie na południowo‑wschodnim brzegu jeziora, który dawniej otaczała fosa oraz naturalne bagna. Do założenia prowadzi obecnie droga dojazdowa, ale historycznie dostęp istniał tylko od wschodu, co dobrze widać w układzie zabudowy i murów. W bezpośrednim sąsiedztwie znajdują się gotycki kościół, XIX‑wieczny spichlerz oraz niewielki skansen z drewnianymi wiatrakami.
Adres dzisiejszej siedziby muzeum to ul. Muzealna 6, 62‑505 Konin – pod tym numerem mieści się cały kompleks: zamek, dziedziniec, pawilony wystawowe i zaplecze dla odwiedzających. Wokół nie brakuje terenów spacerowych, więc część osób łączy wizytę z przejściem wzdłuż brzegu jeziora lub krótką wycieczką rowerową po okolicy.
Jak wygląda położenie zamku nad jeziorem?
Średniowieczny budowniczy wykorzystał naturalne warunki terenu. Warownia stoi na wąskim, piaszczystym półwyspie otoczonym z trzech stron wodą i mokradłami. Taka lokalizacja znacząco utrudniała dostęp napastnikom, a jednocześnie ułatwiała organizację obrony artyleryjskiej. Dziś to malownicze miejsce, z którego rozciąga się widok na taflę wody i linię trzcin.
Badania archeologiczne ujawniły tu jeszcze starsze ślady osadnictwa – na terenie zamku odkryto obozowisko kultury łużyckiej, datowane na około 2,5 tysiąca lat. To pokazuje, że półwysep przyciągał ludzi długo przed powstaniem murowanej warowni, a dogodne połączenie lądu i wody miało znaczenie zarówno dla obrony, jak i codziennego życia.
Jak powstał zamek w Gosławicach?
Początek dziejów tej warowni wiąże się z postacią biskupa poznańskiego Andrzeja Łaskarza, wywodzącego się z rycerskiego rodu Nałęczów, z czasem zwanego Gosławskimi. Ten wykształcony duchowny i dyplomata, związany z dworem królowej Jadwigi i Władysława Jagiełły, zdecydował około 1418 roku o wzniesieniu tu swojej rezydencji obronnej. Prace budowlane trwały do 1426 roku, kiedy fundator zmarł na zamku, prawdopodobnie nie zdążywszy w nim na dobre zamieszkać.
Jako kanclerz królowej i późniejszy biskup poznański Andrzej Łaskarz miał nie tylko środki, ale też polityczne powody, by umocnić własną siedzibę w tej części Wielkopolski. Studiował wcześniej na Uniwersytecie Karola w Pradze i Uniwersytecie w Padwie, brał udział w soborze w Konstancji i procesach z Krzyżakami – doskonale rozumiał, jak szybko zmienia się sztuka wojny. Dlatego zaprojektował swoją rezydencję jako nowoczesny, jak na początek XV wieku, zamek nizinny bez klasycznych wież.
Średniowieczna warownia nizinna
Główna część założenia miała kształt prostokąta o wymiarach 22 m x 25 m. Tworzyły ją dwa równoległe, dwukondygnacyjne budynki mieszkalne ustawione przy krótszych bokach czworoboku – wschodnim i zachodnim – oraz późniejsze skrzydło północne. W środku powstał niewielki dziedziniec, od południa zamknięty murem kurtynowym z bramą wjazdową. W przyziemiu zewnętrznych ścian umieszczono strzelnice dla ręcznej broni palnej i kusz.
Jeszcze w XV wieku całe założenie otoczono ceglanym murem obwodowym, obejmującym prostokątny teren o wymiarach około 38 m x 42 m. W narożach pojawiły się nadwieszone cylindryczne wieżyczki połączone gankiem, a od strony wschodniej zastosowano wyjątkowo masywną ścianę o grubości dochodzącej do 2,3 m. To w niej umieszczono wczesne gniazda działowe, świadczące o przystosowaniu warowni do użycia artylerii.
Gosławicki zamek rycerski należy do najwcześniejszych w Polsce przykładów nizinnej, bezwieżowej warowni przystosowanej do obrony ogniowej z użyciem broni palnej.
Dlaczego zamek miał tak wyjątkowy kształt?
Budynek był stosunkowo niski i krępy, co zmniejszało ryzyko zniszczeń od ostrzału i ułatwiało rozlokowanie dział na murach. Zrezygnowano z wysokich wież na rzecz ciągłego obwodu obronnego, z fosą i mostem zwodzonym od południa. Dostęp tylko od jednego kierunku – wschodniego – pozwalał łatwiej kontrolować ruch i bronić bramy.
Taki układ był już odpowiedzią na zmieniającą się technikę wojenną. Tradycyjne, wieżowe zamki górskie traciły na znaczeniu, a w dolinach rzek i na nizinach pojawiały się zwarte, ceglane twierdze, które łączyły funkcję siedziby możnowładcy z nową rolą punktu artyleryjskiego. Gosławice są jednym z ciekawszych przykładów tej tendencji w Wielkopolsce.
Między rokiem 1418 a 1426 w Gosławicach powstała rezydencja biskupa Andrzeja Łaskarza, łącząca prestiżową siedzibę duchownego z nowoczesnym, jak na epokę jagiellońską, systemem obrony.
Jak zmieniali się właściciele i losy zamku?
Po śmierci fundatora warownia przeszła w ręce jego szeroko rozgałęzionej rodziny. Przez cały XVI wiek dobra trzymali przedstawiciele rodu Gosławskich herbu Nałęcz – m.in. Tomasz, Marcin, Andrzej oraz ich następcy Jan i Łukasz. Z dokumentów sądowych wiadomo, że już w 1504 roku zamek był na tyle ważny, iż stał się przedmiotem sporów o zbrojne zajęcie między Gosławskimi a Piotrem Górskim z Miłosławia.
W 1615 roku Łukasz Gosławski sprzedał majątek Zygmuntowi z Grudny Grudzińskiemu, wojewodzie rawskiemu. Później posiadłość przeszła w ręce jego syna Andrzeja, a około 1650 roku nabył ją starosta radziejowski Wojciech Kadzidłowski, płacąc za całość 82 tysiące ówczesnych złotych. Gdy właściciele zaczęli oddawać ziemie w dzierżawę i przenieśli swoje siedziby gdzie indziej, warownia straciła funkcję mieszkalną i powoli zaczęła niszczeć.
Potop szwedzki i rozbiórka murów
Badania archeologiczne wskazują, że znaczące zniszczenia nastąpiły w połowie XVII wieku, w czasie potopu szwedzkiego. W kolejnych dziesięcioleciach nie tylko nie prowadzono większych napraw, lecz zaczęto wykorzystywać mury jako wygodne źródło cegły. W dokumencie z 1682 roku zapisano, że fragmenty rozebranej warowni oraz wyrwane zbrojenia żelazne przeznaczono na potrzeby bernardynów z Kazimierza.
W XIX wieku – już za panowania rodu Kwileckich – resztki murów włączono w zabudowę nowego folwarku. Część skrzydeł zamkowych zaadaptowano na gorzelnianą lub browarną infrastrukturę gospodarczą, a w 1838 roku pomiędzy kościołem a ruiną wzniesiono spichlerz. W okresie międzywojennym dawny zamek znajdował się już w stanie zaawansowanej ruiny.
Odbudowa i funkcja muzealna
Przełom nastąpił dopiero pod koniec lat 70. XX wieku, gdy rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę prace rekonstrukcyjne. Konserwatorzy wykorzystali zachowane partie murów, uzupełniając brakujące części zgodnie z wynikami badań archeologicznych i analizą architektury gotyckiej. Od 30 listopada 1986 roku odnowiony zamek stał się siedzibą Muzeum Okręgowego w Koninie.
Dziś wzmocnione mury nie tylko przypominają o piętnastowiecznej architekturze, lecz także chronią bogate zbiory archeologiczne i historyczne związane z Koninem i regionem. To jeden z przykładów, jak obiekt niemal całkowicie utracony może wrócić do życia jako ważne miejsce kultury i edukacji.
| Okres | Funkcja zamku | Stan obiektu |
| XV–XVI wiek | Rezydencja rycersko‑biskupia | Pełna użyteczność, umocniona warownia |
| XVII–XIX wiek | Dobra ziemskie, gorzelnia / browar | Stopniowa ruina, częściowa rozbiórka |
| 1978–1986 | Obiekt konserwatorski | Odbudowa i rekonstrukcja murów |
| od 1986 | Siedziba muzeum | Zadbany zabytek udostępniony zwiedzającym |
Co zobaczysz podczas zwiedzania?
Współcześnie wnętrza warowni zajmuje ekspozycja muzealna. Na parterze i piętrach prezentowane są zbiory archeologiczne z okolic Konina, w tym znaleziska z czasów kultury łużyckiej oraz późniejsze artefakty z średniowiecza i czasów nowożytnych. Stała wystawa historyczna obejmuje także dokumenty, przedmioty codziennego użytku oraz pamiątki związane z dziejami miasta.
Osobną część zajmują zbiory artystyczne i użytkowe. Zobaczysz tu polskie malarstwo, fotografie, a także bogatą kolekcję biżuterii z XIX i XX wieku oraz lamp – w tym efektowne lampy naftowe. Dla miłośników dawnego pieniądza przygotowano specjalny gabinet numizmatyczny, gdzie można prześledzić historię monetarnego obiegu na tych terenach.
Najciekawsze ekspozycje muzealne
Podczas zwiedzania warto zwrócić uwagę na kilka działów, które zwykle przyciągają największe zainteresowanie odwiedzających:
- dział archeologiczny, prezentujący rozwój osadnictwa nad Jeziorem Gosławickim od epoki brązu po średniowiecze,
- salę z biżuterią, gdzie zgromadzono wyroby jubilerskie z XIX i XX wieku,
- kolekcję lamp, pokazującą zmiany w oświetleniu domowym – od prostych lamp naftowych po bardziej wyszukane formy,
- galerię malarstwa, w której eksponowane są prace polskich artystów związanych z regionem i szerszym nurtem sztuki krajowej.
Na dziedzińcu i wokół murów zobaczysz też obiekty plenerowe. Wystawiono tu m.in. stare żydowskie płyty nagrobne oraz autentyczne kule armatnie, które dobrze korespondują z obronnym charakterem tej średniowiecznej twierdzy. Spacer po dziedzińcu pozwala uchwycić proporcje budynków i wyobrazić sobie życie mieszkańców sprzed kilku stuleci.
Zamek z zewnątrz i skansen
Od zewnątrz wrażenie robi zwarta bryła murów z narożnymi wieżyczkami strzelniczymi oraz śladami dawnej fosy. Dla wielu osób zaskoczeniem jest brak wysokich wież – obraz „zamku” kojarzy się zwykle inaczej – a właśnie ten schemat łamie gosławicka warownia. Widoczny od południa ślad dawnego mostu zwodzonego przypomina, że był to przede wszystkim obiekt militarny.
Tuż obok powstał niewielki skansen, w którym zgromadzono m.in. drewniane wiatraki‑koźlaki z okolicznych wsi. Takie zestawienie gotyckiej ceglanej architektury z ludową zabudową wiejską dobrze pokazuje różnorodność dziedzictwa regionu konińskiego. Wizyta w skansenie często stanowi naturalne przedłużenie zwiedzania zamku, szczególnie dla rodzin z dziećmi.
Między murami zamku a wiatrakami w skansenie możesz w jednym miejscu zobaczyć, jak od średniowiecza po XIX wiek zmieniała się architektura obronna i gospodarcza okolic Konina.
Jak zwiedzać zamek w Gosławicach?
Na dokładne obejrzenie ekspozycji wraz z dziedzińcem i skansenem dobrze przeznaczyć co najmniej 2–3 godziny. W 2026 roku obiekt pozostaje jedną z głównych atrakcji Konina, więc w weekendy bywa tu dość tłoczno, zwłaszcza w sezonie letnim. W tygodniu łatwiej spokojnie przejść wszystkie sale i zatrzymać się dłużej przy wybranych gablotach.
Jeśli planujesz przyjazd z dziećmi lub większą grupą, najlepiej ułożyć sobie prostą trasę: od dziedzińca, przez ekspozycje archeologiczne, zbiory sztuki, aż po gabinet numizmatyczny i wyjście do skansenu. Niektórzy zaczynają właśnie od skansenu, żeby później wejść do chłodnych, ceglanych wnętrz i na spokojnie obejrzeć wystawy.
Praktyczne wskazówki dla zwiedzających
Aby wizyta była wygodna i bezproblemowa, dobrze mieć na uwadze kilka prostych rzeczy:
- zabierz wygodne obuwie – część nawierzchni to bruk i nierówne ceglane posadzki,
- zaplanuj dojazd z wyprzedzeniem, bo Gosławice leżą ok. 8 km od centrum Konina,
- sprawdź aktualne godziny otwarcia i ewentualne wydarzenia specjalne w muzeum,
- połącz zwiedzanie z krótkim spacerem nad jeziorem, co szczególnie dobrze sprawdza się w cieplejszych miesiącach.
Dłuższa chwila przy murach z gniazdami działowymi i narożnymi wieżyczkami pomaga lepiej zrozumieć, jak działała obrona tej nizinnej twierdzy. Warto też spojrzeć na zamek z boku, od strony dawnej fosy, gdzie najlepiej widoczna jest krępa, masywna sylwetka budowli – dokładnie taka, jakiej wymagały realia wojny artyleryjskiej XV i XVII wieku.