20 lipca 1797 roku w Głuszynie pod Poznaniem przyszedł na świat Paweł Edmund Strzelecki – samouk, który samotnie objechał niemal cały glob. Zasłynął jako podróżnik, geolog i geograf, odkrywca złóż surowców i badacz, który nazwał najwyższy szczyt Australii Górą Kościuszki, a potem jako filantrop ratujący tysiące Irlandczyków przed głodem. Jego życie łączy romantyczny wątek niespełnionej miłości, chłodną naukę i bardzo konkretną pomoc ludziom w potrzebie. Jeśli chcesz poznać tę biografię pełną odkryć, rekordów i zaskakujących zwrotów, czytaj dalej.
Kim był Paweł Edmund Strzelecki?
Badacz urodził się w szlacheckiej rodzinie herbu Oksza w Głuszynie, dziś dzielnicy Poznania. Ojciec, Franciszek Strzelecki, był weteranem Insurekcji Kościuszkowskiej, matka – Anna z Raczyńskich – pochodziła z wpływowego rodu wielkopolskiego. Dom rodzinny szybko stracił znaczną część majątku, a oboje rodzice zmarli wcześnie, dlatego nastoletnim chłopcem zaopiekowała się rodzina w Warszawie. Tam uczył się prawdopodobnie w szkole pijarów, gdzie rozwinął talent językowy – już wtedy posługiwał się kilkoma językami, co później otworzyło mu drzwi do europejskich salonów i środowisk naukowych.
Krewną odkrywcy była pisarka Narcyza Żmichowska, autorka książki „O Pawle Edmundzie Strzeleckim”, która podkreślała jego zdolność samodzielnej nauki. Choć studiował geologię i geografię w Heidelbergu oraz prawdopodobnie na Uniwersytecie w Edynburgu i Uniwersytecie Oksfordzkim, formalnego dyplomu nie uzyskał – uchodził za genialnego samouka. W młodości przez rok służył w armii pruskiej, w 6. Pułku Ułanów, ale karierę wojskową porzucił. Już wtedy myślał nie o polityce czy powstaniach, lecz o podróżach i nauce, które miały stać się osią całego jego życia.
Dzieciństwo, młodość i pierwszy dramat osobisty
Lata nastoletnie odkrywca spędził między Warszawą, Krakowem a Wielkopolską. W Rzeczypospolitej Krakowskiej zetknął się z rodzącym się kultem Tadeusza Kościuszki i widział budowany Kopiec Kościuszki, którego kształt zachował w pamięci na zawsze. Po powrocie do rodziny mieszkał u siostry Izabeli w Skubarczewie, w Wielkopolsce rozdzielonej między zaborców. W tym okresie zacieśnił więź z bratem Piotrem, byłym żołnierzem armii Księstwa Warszawskiego, który wrócił z niewoli austriackiej – rozmowy z nim utwierdzały Pawła, że jego droga będzie inna niż żołnierska.
W 1823 roku zakochał się w Aleksandrze Turno, zwanej Adyną. Ojciec dziewczyny sprzeciwił się związkowi, planując małżeństwo córki z Konstantym Sczanieckim. Nieudana próba wspólnej ucieczki z Adyną zakończyła się skandalem towarzyskim i stała się impulsem do wyjazdu z Wielkopolski. Czy to zranione uczucie może pchnąć człowieka do opłynięcia świata? W jego przypadku właśnie tak się stało – miłosna porażka zamieniła się w energię dla wielkiej podróży.
Od majątku Sapiehów do naukowych elit
Po opuszczeniu kraju Strzelecki ruszył przez Austrię, Szwajcarię i Włochy. We Włoszech poznał magnata Franciszka Sapiehę, dziedzica wielkiej fortuny, który powierzył mu zarządzanie majątkiem w Bychowcu pod Mohylewem. Zarządca nie tylko pomnażał dochody – wykorzystywał ten czas na pierwsze naukowe obserwacje, uczył się rachunkowości, gospodarowania wodą i ziemią, co później wykorzystał w projektowaniu systemów irygacyjnych Australii. Po śmierci Sapiehy w roku 1829 odziedziczył znaczną część majątku.
Spadek stał się finansową podstawą jego marzenia: 9-letniej podróży dookoła Ziemi. Około 1830 roku wyjechał do Francji, a rok później osiadł w Wielkiej Brytanii, gdzie zyskał dostęp do londyńskich klubów dla dżentelmenów i kontaktów z elitami naukowymi. W Edynburgu ukończył dwuletnie studia z geologii, miał też okazję słuchać wykładów z petrografii, botaniki, hydrologii, etnografii i antropologii w Oksfordzie. W 1845 roku przyjął obywatelstwo brytyjskie i zaczął podpisywać się jako Paul Edmund de Strzelecki, ale mentalnie pozostał Polakiem wychowanym w cieniu Kościuszki.
Jak wyglądała podróż dookoła świata?
W czerwcu 1834 roku wyruszył z portu w Liverpoolu w kierunku Ameryki Północnej, finansując wyprawę z własnej kieszeni. Ten rejs rozpoczął wędrówkę, która w ciągu dziewięciu lat zaprowadziła go na wszystkie kontynenty poza Antarktydą. Na pierwszym etapie wyprawy badał złoża miedzi w Kanadzie i mieszkał wśród północnoamerykańskich Indian, obserwując ich codzienne życie z bliska. Później dotarł do Meksyku i na Kubę, interesując się zarówno surowcami mineralnymi, jak i kulturą miejscowej ludności. Z tego okresu zachowały się jedynie strzępy notatek, ale wiadomo, że odkryte wtedy złoże miedzi w Kanadzie jest eksploatowane do dziś.
W grudniu 1836 roku ruszył dalej na południe, ku Ameryce Południowej. W Brazylii, Urugwaju, Argentynie i Chile badał wulkany oraz złoża złota, srebra i innych minerałów. Widział handel niewolnikami w Brazylii i rzezie Indian w Argentynie, czemu w dziennikach dawał wyraz ostrymi słowami – zajęte przez Europejczyków ziemie nazywał „miejscami zbrodni”. Ten naukowiec był jednocześnie człowiekiem ogromnie wyczulonym na krzywdę, co później przełożyło się na jego działalność w Irlandii.
Polinezja, Nowa Zelandia i droga ku Australii
W 1838 roku badacz odpłynął z chilijskiego Valparaiso w stronę Australii, zatrzymując się po drodze w Polinezji. Odwiedził Markizy, Hawaje, Tonga, archipelag Tuamotu i Tahiti, gdzie szczególnie fascynowały go aktywne wulkany. Notował ich kształt, rodzaj skał, a także wpływ erupcji na życie społeczności wyspiarskich. Przed dotarciem do Australii zbadał jeszcze Nową Zelandię, dopiero co podporządkowaną Brytyjczykom, przewidując obecność bogatych złóż rud metali w jej wnętrzu.
27 kwietnia 1839 roku stanął wreszcie na nabrzeżu Sydney. Był przekonany, że trafia do krainy groźnych przestępców – Australia była przecież kolonią karną – dlatego schodząc na ląd, zostawił kosztowności na statku. Szybko przekonał się jednak, że na ulicach miasta panuje porządek, a brytyjska administracja skrupulatnie buduje nowe społeczeństwo. Brytyjskie władze znały już jego dorobek, dlatego gubernator Południowej Nowej Walii, George Gipps, poparł plan badań wewnętrznych obszarów kontynentu.
Strzelecki w czasie wypraw australijskich przeszedł pieszo ponad 11 000 kilometrów, badając góry, równiny i wybrzeża niemal nieznane dotąd europejskiej nauce.
Najważniejszy etap podróży koncentrował się właśnie na tym kontynencie: Wielkich Górach Wododziałowych, Alpach Australijskich i Tasmanii. To tam powstały odkrycia, które na dziesięciolecia zdefiniowały sposób, w jaki nauka patrzyła na geologię i topografię Australii.
| Region | Okres badań | Główne działania |
| Ameryka Północna (Kanada) | 1834–1836 | Poszukiwanie rud miedzi, kontakt z Indianami |
| Ameryka Południowa (Brazylia, Argentyna, Chile) | 1836–1838 | Badania wulkanów, opis skutków kolonializmu |
| Australia i Tasmania | 1839–1843 | Odkrycia geograficzne, mapa geologiczna, nazwy nowych obszarów |
Co odkrył w Australii?
Po spotkaniu z Georgem Gippsem podróżnik wyruszył najpierw w kierunku Gór Błękitnych, a następnie w głąb Alp Australijskich. Badał najwyższe pasmo kontynentu – Wielkie Góry Wododziałowe – zwracając uwagę na budowę geologiczną, potencjał rolniczy i zasoby wodne. Obszar na wschód od dzisiejszego Melbourne, żyzny i obiecujący dla hodowli, nazwał Gippslandem, oddając w ten sposób hołd gubernatorowi. W kolejnych wyprawach odkrywał złoża złota w okolicy Wellington i w dolinie rzeki Clwyd, a także pokłady węgla i rud metali na Tasmanii.
Na Tasmanii szczególnie intensywnie pracował w okręgu Sorell w pobliżu Asbestos Range (dziś Narawntapu), gdzie opisał złoża miedzi i złotonośnego kwarcu. Jednocześnie tworzył pierwszą tak dokładną mapę geologiczną Nowej Południowej Walii i Tasmanii, zestawiając dane o skałach, faunie, florze i klimacie. Ta mapa przez lata była punktem odniesienia dla geologów i administracji kolonialnej, planującej kopalnie, irygację i osadnictwo.
Góra Kościuszki
15 lutego 1840 roku podczas badań Gór Śnieżnych w Alpach Australijskich Strzelecki z dwoma brytyjskimi towarzyszami dotarł pod nieopisany jeszcze szczyt. Wejście na wierzchołek – liczący 2228 m n.p.m. – uczyniło go pierwszym Europejczykiem na najwyższej górze kontynentalnej Australii. Nazwał ją Górą Kościuszki (Mount Kosciuszko), widząc w jej konturze kształt krakowskiego kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce. Dla Polaka wychowanego w cieniu powstania 1794 roku była to naturalna forma uhonorowania bohatera wolności.
Ten gest miał podwójny wymiar: patriotyczny i osobisty. W „cudzym kraju, na cudzej ziemi”, jak pisał, chciał utrwalić pamięć o dowódcy Insurekcji Kościuszkowskiej wśród społeczeństwa anglosaskiego, które również wynosiło na piedestał obrońców wolności. Do dziś tablica na szczycie przypomina, że to polski badacz nadał górze tę nazwę, a w Jindabyne stoi pomnik autorstwa Jerzego Sobocińskiego upamiętniający to dokonanie.
Gippsland i inne nazwy nadane przez Strzeleckiego
W trakcie kilkuletnich badań na kontynencie i wyspie nazwał łącznie trzynaście obiektów geograficznych, z których sześć funkcjonuje do dziś. Obok Gippslandu są to między innymi Latrobe River, Barney Plains, Lake King oraz Mount Arrowsmith na Tasmanii. Ich nazwy często odnosiły się do lokalnych władz – jak rzeka nazwana na cześć wicegubernatora Charlesa La Trobe’a – bo w ten sposób ułatwiał sobie zdobywanie wsparcia administracji.
W szerszej perspektywie ważniejsze od samych nazw okazały się mapy i raporty. W dziele „Physical description of New South Wales and Van Diemens Land” zebrał wyniki badań geologicznych, mineralogicznych, etnograficznych oraz obserwacje dotyczące klimatu, rolnictwa, flory i fauny. Przez prawie pół wieku było to najpełniejsze źródło wiedzy o Australii i Tasmanii, a recenzję pełną uznania napisał sam Charles Darwin.
500-stronicowy „Fizyczny opis Nowej Południowej Walii i Ziemi van Diemena” z dołączoną mapą o wymiarach 7,6 × 1,5 metra stał się podstawowym kompendium wiedzy o australijskiej przyrodzie i geologii.
Na czym polegała jego działalność naukowa i filantropijna?
Po powrocie do Londynu w 1843 roku Strzelecki niemal dwa lata porządkował notatki i próbki, by wydać wspomniane dzieło o Australii. Książka, opublikowana w 1845 roku, spotkała się z entuzjazmem – John Franklin, dawny gubernator Tasmanii, nagrodził ją kwotą 400 funtów, a Królewskie Towarzystwo Geograficzne rok później przyznało Złoty Medal Odkrywców. W 1853 roku został członkiem The Royal Society of London, co było jednym z najwyższych wyróżnień naukowych epoki. W 1860 roku Uniwersytet Oksfordzki nadał mu tytuł doktora prawa cywilnego honoris causa, a w 1869 królowa Wiktoria uhonorowała go tytułem Rycerza Komandora Orderu św. Michała i św. Jerzego.
Lista zaszczytów miała także wymiar państwowy. Już w 1849 roku jako jeden z pierwszych cywilów w historii otrzymał Order Łaźni, zwykle zarezerwowany dla wojskowych i wysokich urzędników. Dla uczonego, który formalnie nie miał dyplomu uniwersyteckiego, był to dowód, że wartość badań terenowych i samokształcenia może dorównać akademickim tytułom. Jednocześnie biografowie, tacy jak Lech Paszkowski, podkreślali, że jego dorobek stawiał go w jednym rzędzie z Humboldtem, Franklinem, Darwinem i Wallace’em.
Pomoc podczas Wielkiego Głodu w Irlandii
W 1845 roku w Irlandii wybuchł Wielki Głód, który w ciągu kilku lat pochłonął około półtora miliona ofiar. Brytyjskie elity finansowe i polityczne powołały wtedy The British Association for the Relief of Distress in Ireland and the Highlands of Scotland, znane w Polsce jako Brytyjskie Stowarzyszenie Pomocy. Z inicjatywy barona Lionela de Rothschilda zebrano na pomoc ok. 500 tysięcy funtów, a rząd szukał osoby, która mogłaby skutecznie rozdysponować ogromne środki. Wybór padł na polskiego geografa – katolika, a zarazem członka brytyjskich elit, któremu mieli zaufać i Irlandczycy, i Londyn.
Na początku 1847 roku Strzelecki przybył do Dublina, skąd ruszył do najbardziej dotkniętych klęską hrabstw Mayo, Sligo i Donegal. W przeciwieństwie do wielu innych agentów pomocy skupił się na dzieciach i młodzieży, organizując ich dożywianie w szkołach. W szczytowym momencie, w połowie 1848 roku, program obejmował ponad 200 tysięcy dzieci, niezależnie od wyznania i pochodzenia. Po kilku miesiącach pracy awansował na superintendenta Generalnej Agencji z siedzibą w Dublinie, nadzorując sieć czterdziestu urzędników lokalnych.
Strzelecki trafił do irlandzkiej „galerii bohaterów narodowych” jako człowiek, który w czasie Wielkiego Głodu postawił na karmienie dzieci, a nie polityczne deklaracje.
Ta misja kosztowała go zdrowie, ale ugruntowała reputację filantropa o niezwykłej skuteczności organizacyjnej. W uznaniu zasług Irlandczycy do dziś pamiętają jego imię – w Dublinie znajduje się tablica upamiętniająca jego działalność, a rząd tego kraju powołał komitet zajmujący się upamiętnieniem bohaterów Wielkiego Głodu, wśród których widnieje polski podróżnik.
Wsparcie dla Australii i troska o ludność lokalną
W latach pięćdziesiątych XIX wieku, choć mieszkał już w Londynie, stale angażował się w sprawy Antypodów. Działał w organizacjach i kompaniach wspierających osadnictwo w Australii, doradzał w kwestii rolnictwa i nawadniania, projektował systemy irygacyjne Australii dopasowane do tamtejszego klimatu. Uważał wodę za największy kapitał kontynentu, a odpowiednie jej rozprowadzenie – za warunek rozwoju gospodarstw i miast. Wiele z jego koncepcji wykorzystano przy planowaniu późniejszych inwestycji.
Równocześnie protestował przeciwko brutalnym praktykom wobec ludności miejscowej, które obserwował już wcześniej w Ameryce Południowej. W listach i raportach sprzeciwiał się handlowi niewolnikami w Brazylii oraz rzeziom Indian w Argentynie, a w Australii utrzymywał przyjazne relacje z Aborygenami. Widać w tym spójność: ten sam człowiek, który ratował irlandzkie dzieci, w terenie udzielał głosu społecznościom pozbawianym praw.
Jak upamiętniono Pawła Edmunda Strzeleckiego?
Po śmierci 6 października 1873 roku na cmentarzu Kensal Green w Londynie jego grób został częściowo zniszczony podczas bombardowań w 1940 roku. W odpowiedzi powstał The Strzelecki Committee, zainicjowany m.in. przez irlandzkiego pisarza Shane’a Lesliego, który doprowadził do odrestaurowania miejsca spoczynku i wzmocnienia pamięci o polskim badaczu w krajach anglosaskich. W 1997 roku prochy zostały przeniesione do Krypty Zasłużonych Wielkopolan na Wzgórzu św. Wojciecha w Poznaniu – mieście, w którego granicach leży dziś Głuszyna. Dzięki temu jego życiowa droga symbolicznie zatoczyła koło.
Jego nazwisko nosi dziś łącznie około trzydziestu obiektów geograficznych w Australii i Kanadzie: pasmo górskie, szczyty, rzeki, jeziora, a nawet miasteczko. W samym Gippslandzie w latach dwudziestych XX wieku ustawiono siedem obelisków ku czci polskiego odkrywcy, a w 1988 roku w Jindabyne odsłonięto pomnik, na którego cokole widnieje Mount Kosciuszko. Z czasem pamięć o nim zaczęła wracać również w Polsce i w środowiskach polonijnych na Antypodach.
Od filatelistyki po Rok Pawła Edmunda Strzeleckiego
Australijska poczta w 1973 roku zastosowała specjalny datownik na Górze Kościuszki, a Poczta Polska wydała znaczek z jego wizerunkiem w milionowym nakładzie. W Perth powstała organizacja Mt. Kosciuszko Inc, a w Sydney grupa Kosciuszko Heritage Inc., które zajmują się popularyzacją jego dokonań i historii szczytu nazwanego na cześć Kościuszki. W 2004 roku polscy podróżnicy Marek Tomalik i Piotr Trybalski zorganizowali wyprawę śladami Strzeleckiego po Australii, dokumentując miejsca związane z jego nazwiskiem.
W Polsce silny powrót pamięci nastąpił w XXI wieku. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej uchwałą z 22 lipca 2022 roku ustanowił Rok Pawła Edmunda Strzeleckiego 2023, upamiętniając 150. rocznicę jego śmierci. Organizowano wystawy, sesje naukowe i publikacje, a jeden z pociągów PKP Intercity otrzymał nazwę „Strzelecki”. W rodzimej Głuszynie powstał park jego imienia z tablicami informacyjnymi, w których mieszkańcy mogą przeczytać, że człowiek upamiętniony w tym miejscu był nie tylko odkrywcą gór i złóż, lecz także wybawcą tysięcy głodujących dzieci.