Urodzony 9 czerwca 1947 r. w Bielsku-Białej Bohdan Smoleń był jednym z najważniejszych polskich satyryków – gwiazdą kabaretu Tey, aktorem filmowym i serialowym, a także założycielem fundacji prowadzącej hipoterapię dzieci niepełnosprawnych. Jego życie osobiste naznaczyły jednak samobójcza śmierć syna i żony, długoletni alkoholizm oraz ciężkie choroby, które doprowadziły do przedwczesnej śmierci w 2016 r. Jeśli chcesz poznać pełny obraz artysty – od dzieciństwa w Bielsku, przez złotą erę Kabaretu Tey, aż po rolę listonosza Edzia i działalność społeczną – czytaj dalej.
Skąd pochodził i jak dorastał Bohdan Smoleń?
Za legendarnym wąsem i charakterystycznym głosem stała bardzo konkretna biografia. Bohdan Smoleń dorastał w Bielsku-Białej, w domu z ogrodem, który z zewnątrz mógł wydawać się spełnieniem powojennych marzeń o spokojnym życiu. W środku panował jednak chaos – ojciec, Bronisław Karol Smoleń, był konferansjerem, ale też alkoholikiem i hazardzistą, który „udawał, że chodzi do pracy”. Z kolei matka, Elżbieta „Lala” Smoleń, w młodym wieku zachorowała na chorobę Heinego-Medina, co skończyło się paraliżem od szyi w dół.
W efekcie to ona – sparaliżowana, ale niezwykle zdeterminowana – organizowała życie domu, wymagając od dzieci ogromnej dojrzałości. Bohdan miał zaledwie pięć lat, gdy rodzina rozpadła się na kilka adresów, a on i siostra trafili do krewnych. Dziadkowie, których wojna rzuciła do obozów Auschwitz i Ravensbrück, dopełniali obrazu rodziny obciążonej traumą. Ten gęsty od trudnych doświadczeń domowy świat wróci w jego życiu później – w postaci powtarzającego się alkoholizmu i emocjonalnych braków.
Dzieciństwo w Bielsku-Białej
Jak w takim otoczeniu rodzi się poczucie humoru, które potem rozśmiesza cały kraj? U niego zaczęło się od szkoły i pierwszych występów. Ukończył I LO im. Mikołaja Kopernika w Bielsku-Białej, gdzie już wtedy przyciągał uwagę jako chłopak z ciętą ripostą i scenicznym luzem. Jednocześnie był dzieckiem, które szybko dojrzało – opieka nad sparaliżowaną matką, ciągłe napięcie związane z pijącym ojcem i rozbitą rodziną zostawiły w nim trwałe ślady.
Matka mimo choroby pchała go w stronę estrady – pisała dla niego pierwsze teksty, dodawała odwagi, przekonywała, że scena może być jego miejscem. Kontrast między jej wewnętrzną siłą a fizyczną bezradnością bardzo mocno na niego działał. Nieprzypadkowo w dorosłym życiu wybierze później pracę z osobami z niepełnosprawnościami, traktując ją jak spłatę długu wobec rodzinnej historii.
Studia zootechniczne w Krakowie
Po maturze spróbował najpierw wojska – w szkole oficerskiej samochodowej w Pile. Szybko jednak zrozumiał, że mundur, broń i bieganie przez rów z wodą nie są dla niego, i zrezygnował. Przeniósł się do Krakowa, gdzie dostał się na Wydział Zootechniki Akademii Rolniczej, dzisiejszy Uniwersytet Rolniczy. Studiował prawie dziesięć lat, ostatecznie broniąc dyplom w 1975 r., bo łączył naukę z intensywnym życiem kabaretowym i rodzinnym.
To właśnie w Krakowie, w 1968 r., założył kabaret Pod Budą. Występy stały się dla niego drugim fakultetem – uczyły kontaktu z publicznością, rytmu dowcipu, pracy nad tekstem. Z tym zespołem zdobył główną nagrodę na FAMA 1972 w Świnoujściu, co otworzyło mu drogę do zawodowej estrady. W tle cały czas pozostawała zootechnika, która po latach zaowocuje miłością do zwierząt i pracą z końmi w hipoterapii.
Jak narodziła się kariera kabaretowa w Pod Budą i Tey?
Kariera sceniczna Smolenia miała dwa wyraźne etapy – krakowski, związany z Kabaretem Pod Budą, oraz poznański, czyli współpracę z kabaretem Tey. To właśnie w tym drugim okresie powstały skecze, które stały się klasyką polskiego kabaretu i do dziś żyją w cytatach. Czy można sobie wyobrazić opowieść o polskiej satyrze PRL bez Pani Pelagii albo „Z tyłu sklepu”?
Kabaret Pod Budą
W krakowskim okresie tworzył zespół, który łączył studencki żart z wrażliwością na codzienność lat 70. Jako założyciel Kabaretu Pod Budą nie tylko występował, ale też współtworzył repertuar – często korzystając z tekstów matki. Nagroda FAMA w Świnoujściu w 1972 r. potwierdziła, że nie jest to tylko akademicki epizod.
Wtedy też zaczęły się pierwsze starcia z cenzurą komunistyczną. Jego monolog „Monolog za kulisami” musiał przejść ingerencje Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, co jasno pokazało, jak władza zamierza pilnować satyryków. Dla młodego artysty była to lekcja – każda aluzja polityczna może mieć swoją cenę.
Złota era kabaretu Tey
Przeprowadzka do Poznania i dołączenie w 1977 r. do kabaretu Tey były początkiem złotej ery jego kariery. Razem z Zenonem Laskowikiem stworzył duet „duży i mały” – jak Flip i Flap – w którym on był tym chudym, z pozoru niepozornym, ale zawsze „odgryzającym się” sprytną puentą. Ich skecze, jak „Maluch”, „Polska w kryzysie” czy słynny program „Z tyłu sklepu” z kabaretonu Opole 1980, obśmiewały absurdy PRL, niedobory towarów i język propagandy.
Najbardziej zapamiętana kreacja z tego okresu to Pani Pelagia – pracownica „wytwórni bombek choinkowych” ze skeczu „Pięć złotych od bombki”. Jej odpowiedź na pytanie reportera: „Pani Pelagio, czy pani jeszcze może…” – „No pewno!” – do dziś funkcjonuje w polszczyźnie jako gotowa riposta.
Do codziennego języka weszły jego powiedzonka, zwłaszcza: „To się wytnie!” oraz „Aaa tam, cicho być!”.
Cenzura i zakaz występów w PRL
Popularność Tey szła w parze z rosnącą niechęcią aparatu partyjnego. Aluzyjne teksty Krzysztofa Jaślara, reakcje publiczności na skecz „Czymu ni ma dżymu”, a także kabaretony w Opolu sprawiły, że kabaret znalazł się pod stałą obserwacją. W 1983 r. kierownik Wydziału Kultury KC PZPR nałożył na Smolenia formalny zakaz wykonywania zawodu, co było wyjątkowo dotkliwą formą nacisku.
On sam działał w PRL po swojemu – pił wódkę zarówno z ludźmi z partii, jak i z działaczami „Solidarności”, unikając jednoznacznej deklaracji politycznej. Na scenie jednak konsekwentnie kpił z systemu. Gdy drogi jego i Laskowika rozeszły się w latach 80., żaden z późniejszych projektów (jak Teyatr) nie powtórzył już tamtej mocy oddziaływania.
Jakie role filmowe i serialowe przyniosły mu popularność?
Choć większość osób kojarzy go z kabaretu, jego kariera była o wiele szersza. W latach 80. i 90. występował w filmach, nagrywał płyty, a w końcu stał się jedną z twarzy polskiej popkultury dzięki sitcomowi „Świat według Kiepskich”. To właśnie tam poznały go młodsze pokolenia, które o Tey wiedziały już tylko z YouTube.
Film, piosenka i płyty disco polo
W 1981 r. zagrał w filmie „Filip z konopi”, później pojawił się w „Kochankach mojej mamy” Radosława Piwowarskiego oraz w „Panu Kleksie w kosmosie”. Równolegle nagrywał humorystyczne piosenki z Krzysztofem Krawczykiem, m.in. „Mężczyzna po czterdziestce” i „Dziewczyny, które mam na myśli” – polską wersję przeboju „To All the Girls I Loved Before” duetu Willie Nelson – Julio Iglesias. W jego wykonaniu każdy tekst zyskiwał lekko prześmiewczy ton.
Po rodzinnych tragediach i odejściu od estrady kabaretowej wrócił na scenę w latach 90. już w innym repertuarze. Płyty „Szalałeś, szalałeś”, „Widz iały gały co brały” czy „Ani be, ani me, ani kukuryku”, utrzymane w stylistyce disco polo, biły rekordy popularności i często gościły w programie „Disco Relax”. On sam miał do nich dystans i z czasem przyznawał, że bardziej przekonał go menedżer niż artystyczna potrzeba.
Listonosz Edzio w „Świecie według Kiepskich”
Dla młodszego widza Smoleń to przede wszystkim listonosz Edzio z serialu „Świat według Kiepskich”, który grał w latach 1999–2015. Małomówny doręczyciel, przesiadujący w kuchni Kiepskich i komentujący rzeczywistość jednym zdaniem, był idealnie skrojoną rolą dla jego typu komizmu – „z cicha pęk”, z puentą spuszczoną jak kurtyna. Tam już nie musiał udowadniać, że jest gwiazdą, bo status legendy miał od dawna.
W tle działał także w innych formatach – prowadził polonijny program „Ludzie listy piszą” w TVP Polonia, nagrywał „Smoleniowe bajanie” (parodie bajek, jak „Bajka o pronitce z płytami” czy „Szklana rura”) i tworzył programy typu „Jubileusz, czyli 50 lat wątroby Bohdana Smolenia”. Nawet gdy forma artystyczna bywała dyskusyjna, publiczność reagowała na jego głos, sposób mówienia, charakterystyczne „eee” i wąsy, o których mawiał: „Nic mi tak w życiu nie wyszło, jak włosy”.
| Okres | Główna działalność | Przykładowe tytuły |
| 1968–1977 | Kabaret studencki | Kabaret Pod Budą, FAMA 1972 |
| 1977–1984 | Kabaret Tey | Z tyłu sklepu, Pani Pelagia, Maluch |
| 1990–2015 | Disco polo, serial, autorskie programy | Szalałeś szalałeś, Świat według Kiepskich, Nowy Rząd – Stara Bida |
Jak wyglądało życie prywatne i rodzinne artysty?
Za sceną istniało zupełnie inne życie – pełne miłości, ale też zdrad, alkoholu i tragedii, o których opowiada dziś przede wszystkim Maciej Smoleń w biografii „A tam! Cicho być!”. Czy da się utrzymać rodzinę, gdy przez większość roku jest się w trasie, a dom kojarzy się głównie z kacem i pretensjami?
Małżeństwo z Teresą i dom w Przeźmierowie
W 1970 r. zawarł małżeństwo z Teresą Smoleń, drobną studentką, w której zakochał się na uczelni. Wkrótce przyszli na świat trzej synowie: Maciej (1973), Piotr (1974) i Bartosz (1979). Po przeprowadzce do Poznania małżeństwo zamieszkało najpierw na Wildzie, a potem w wymarzonym domu w Przeźmierowie pod miastem – z ogrodem, sadem i oranżerią, o których on mówił, że są spełnieniem marzeń.
Teresa wzięła na siebie dom i dzieci, a on zarabiał, jeżdżąc w trasy z Tey i prowadząc sklep zoologiczny niedaleko Starego Rynku. Z zewnątrz wyglądało to jak udana, choć obciążona trybem pracy, rodzina. W środku narastały konflikty – jego picie, romanse (w tym poważny z początku lat 80.), nieobecność w domu. Synowie widywali ojca częściej w telewizji niż przy stole.
Tragedie rodziny Smoleniów
Najpierw zawalił się świat piętnastoletniego Piotra. Wiosną 1990 r. chłopak wyszedł z domu, żeby „pożyczyć kasetę VHS z nagraniami Tey”, i już nie wrócił. Następnego dnia ojciec znalazł go powieszonego na pasku, kilkaset metrów od domu. Policja uznała to za samobójstwo – dla niego ta wersja do końca życia była nie do przyjęcia.
Rok później, 1 marca 1991 r., życie odebrała sobie Teresa. Po spokojnym wieczorze z przyjacielem poszła na górę „odpocząć”, a on znalazł ją powieszoną na biustonoszu. W obu przypadkach to on odcinał ciała, próbował ratować, wzywał pomoc. Te dwie sceny stały się osią jego dalszego życia – wszystkiego, co robił i czego już zrobić nie miał siły.
Po śmierci syna i żony sprzedał dom w Przeźmierowie i mówił, że tamten adres kojarzy mu się już tylko z najgorszym.
Fundacja Stworzenia Pana Smolenia i pomoc dzieciom
Z dwójką synów – Maciejem i Bartoszem – przeniósł się ostatecznie do Baranówka koło Mosiny, gdzie w 2004 r. zamieszkał na stałe. Z miłości do zwierząt i przy wsparciu partnerki Joanny Kubisii założył Fundację Stworzenia Pana Smolenia, oficjalnie działającą od 2007 r.. Organizacja prowadzi hipoterapię dzieci niepełnosprawnych, zwłaszcza z porażeniem mózgowym i zespołem Downa, często dla rodzin, których nie stać na kosztowną rehabilitację.
W programie „Nietykalni” tłumaczył, że to dla niego jedyna prawdziwa satysfakcja – zobaczyć uśmiech dziecka i łzy w oczach matki. Wyrzekał się własnej wygody, powtarzając, że może „stracić niejedną emeryturę”, jeśli w zamian dostanie chwilę radości tych rodzin. W ten sposób, bardzo konkretną pracą z końmi i dziećmi, próbował nadać sens latom po osobistych katastrofach.
Z jakimi nałogami i chorobami zmagał się artysta?
Historia Smolenia pokazuje, jak dramatycznie potrafią splatać się talent, nałogi i zdrowie. W rodzinie pił dziadek, pił ojciec, pił on sam, a potem także Maciej, który w dorosłości publicznie powiedział o sobie: „niepijący od lat alkoholik”. Alkohol i skrajny nikotynizm stały się jednym z głównych wątków jego biografii – tuż obok scenicznych sukcesów.
On sam palił od młodości po kilka paczek papierosów dziennie. Lekarze wiązali z tym poważne problemy z płucami, przewlekłe zapalenie z 2008 r. oraz długotrwałe kłopoty z oddychaniem. Do tego doszły wylewy (udar mózgu) w 2008, 2010, 2015 i 2016 r.. W styczniu 2010 r. przeszedł także zawał serca, po którym wszczepiono mu rozrusznik.
W życiu prywatnym załamał się po samobójstwach Piotra i Teresy – wpadł w głęboką depresję, na kilka lat wycofał się z życia publicznego. Mimo to potrafił wrócić na scenę, nagrać płyty, prowadzić Ostatni Kabaret Bohdana Smolenia z programem „Nowy Rząd – Stara Bida”. Z czasem jednak coraz wyraźniej „popełniał samobójstwo na raty”: pił, palił, zaniedbywał zdrowie, izolował się od ludzi.
W 2016 r. trafił do ośrodka rehabilitacyjnego w Bydgoszczy po kolejnym udarze, praktycznie stracił mowę i poruszał się na wózku. Mimo koncertów charytatywnych, jak ten w Teatrze Kamienica 29 lutego 2016 r., jego stan się pogarszał. Zmarł 15 grudnia 2016 r. w Poznaniu, mając 69 lat, z powodu ciężkiej infekcji, która zaatakowała już i tak osłabiony organizm.
Pochowano go na cmentarzu w Przeźmierowie – obok żony Teresy i syna Piotra, z którymi całe życie próbował się rozliczyć.
Po latach państwo doceniło jego dorobek: otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, Złoty Krzyż Zasługi oraz Nagrodę Specjalną Ministra Kultury w 2016 r.. W 2021 r. w Poznaniu odsłonięto jego pomnik przy ulicach Rybaki i Strzałowa, a w 2023 r. – rzeźbę z ławeczką przy Domu Akademickim „Bratniak” w Krakowie. Dla wielu widzów pozostaje jednak przede wszystkim tym małym facetem z wielkim wąsem, który jednym zdaniem potrafił rozbroić całą salę.