W dniach 7–8 września pojawiły się zgłoszenia o rzekomym podłożeniu ładunków wybuchowych w szkołach, które dotyczyły placówek w Ostrowie Wielkopolskim i informacji obejmujących także szkoły w całym kraju. Funkcjonariusze sprawdzili wskazaną podstawówkę i nie znaleźli materiałów niebezpiecznych. W toku czynności wytypowano podejrzanego, którym okazał się mieszkaniec Ostrowa Wielkopolskiego.
Co się wydarzyło w Ostrowie Wielkopolskim?
Do pierwszego zgłoszenia doszło 7 września, gdy na numer alarmowy zadzwoniła osoba informująca o ładunku w jednej ze szkół podstawowych. Następnego dnia wpłynęła kolejna informacja o ładunkach w szkołach na terenie całego kraju; część placówek w województwie wielkopolskim zdecydowała o ewakuacji uczniów. Policjanci przeprowadzili kontrole wskazanych miejsc i nie stwierdzili obecności materiałów wybuchowych. W wyniku ustaleń 8 września po południu zatrzymano podejrzanego na terenie miasta.
Jakie zarzuty mu postawiono?
Mężczyzna usłyszał zarzut wywołania fałszywego alarmu na podstawie art. 224a Kodeksu karnego. Sąd zastosował wobec niego tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy. Za popełnione przestępstwo przewidziana jest kara pozbawienia wolności do 15 lat.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Policja podkreśla, że każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia — także anonimowe — wymaga sprawdzenia i może spowodować natychmiastowe skierowanie na miejsce funkcjonariuszy oraz innych służb i ewakuację dzieci i personelu. Realizacja takich czynności angażuje znaczące siły i środki oraz może odciągnąć służby od innych pilnych interwencji. Numer alarmowy służy ratowaniu życia i zdrowia i nie jest miejscem na żarty czy próby zwrócenia na siebie uwagi.
Policja zaznacza, że zgłaszanie nieprawdziwych informacji może wywołać strach i chaos oraz że za takie zachowanie grożą konsekwencje karne. Informacje o rzekomym podłożeniu ładunku w placówce oświatowej traktowane są z najwyższą powagą. Sąd zastosował wobec podejrzanego tymczasowe aresztowanie, a grożąca kara może wynieść do 15 lat pozbawienia wolności.