Urodzona w 1977 roku w Poznaniu Dominika Kulczyk jest dziś uznawana za najbogatszą Polkę, a jej majątek „Forbes” wycenił na około 7,6 mld zł. To jednocześnie inwestorka, reportażystka i filantropka, która dużą część życia poświęca projektom społecznym i pomocy rozwojowej na świecie. W pracy łączy biznes, media i społeczną odpowiedzialność biznesu, a w domu – macierzyństwo z bardzo intensywnymi podróżami. Jeśli chcesz poznać jej majątek, działalność i życie prywatne z szerszej perspektywy, czytaj dalej.
Skąd pochodzi i jaką ma pozycję majątkową?
30 lipca 1977 roku w Poznaniu na świat przyszła córka przedsiębiorców Grażyny i Jana Kulczyka. Dorastała w rodzinie, która budowała duże firmy w Polsce po 1989 roku, co z czasem uczyniło ją spadkobierczynią jednej z największych fortun w kraju. Sama podkreśla, że czuje się „ogniwem w łańcuchu” – ma kontynuować rodzinne dzieło, a nie tylko z niego korzystać.
Ranking magazynu „Forbes” z 2021 roku umieścił ją na 5. miejscu listy najbogatszych Polaków z majątkiem szacowanym na około 7,6 mld zł. Z kolei zestawienia „Wprost” regularnie wskazują ją jako najbogatszą kobietę w Polsce. Taka skala kapitału daje ogromną swobodę inwestycyjną, ale też – w jej własnych słowach – realne zobowiązanie wobec słabszych.
Rodzina i wczesne lata
Rodzice – Grażyna i Jan – od początku byli bardzo widoczni w polskim biznesie i kulturze, od inwestycji infrastrukturalnych po projekty artystyczne, takie jak Stary Browar w Poznaniu. W tym otoczeniu uczyła się, że pieniądze są narzędziem działania, a nie celem samym w sobie. Brat Sebastian Kulczyk prowadzi dziś rodzinną firmę jako prezes, a ona – z poziomu rad nadzorczych – dba o kierunek rozwoju i wątki społeczne.
W dzieciństwie miała dostęp do komfortu, ale wybrała mniej oczywistą drogę edukacyjną i zawodową. Zamiast skupiać się na „bywaniu”, pojechała do Chin, studiowała języki i politologię, testowała siebie daleko od domowego zaplecza. Sama nazywa to kiedyś „buntem”, dziś – świadomym sprawdzianem własnej samodzielności.
Jak wyglądało jej wykształcenie i droga zawodowa?
Na poziomie edukacji sięgnęła po kierunki, które dobrze łączą świat biznesu i polityki Azji. Ukończyła I Liceum Ogólnokształcące im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, a potem dwa kierunki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza – sinologię w Katedrze Orientalistyki UAM oraz politologię na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Taka kombinacja otworzyła jej później drzwi do działań międzynarodowych.
Studia w Polsce, Chinach i na Zachodzie
W latach 1999–2000 wyjechała na stypendium do Chin. Uczyła się języka mandaryńskiego na Huadong Shifan University w Szanghaju oraz na Uniwersytecie Pekińskim. To tam – jak sama wspomina – pierwszy raz naprawdę zobaczyła, czym jest szybka modernizacja i ogromne nierówności społeczne obok siebie. Po powrocie rozwijała się dalej w The London Institute, a potem na kursach dotyczących filantropii strategicznej organizowanych przez Fundację Rockefellera i Bertelsmann Foundation.
Jej ścieżkę edukacyjną można ująć w syntetycznym zestawieniu:
| Lata | Obszar | Instytucja / rola |
| do 1995 | Szkoła średnia | I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu |
| 1995–1999 | Sinologia, politologia | UAM – Katedra Orientalistyki, WNPiD |
| 1999–2000 | Stypendium w Chinach | Huadong Shifan University, Uniwersytet Pekiński |
| po 2000 | Studia uzupełniające | The London Institute, kursy Fundacji Rockefellera i Bertelsmann Foundation |
| od 2006 | Psychologia biznesu | Grupa Firm Doradczych Values / Akademia Psychologii Przywództwa |
W 2006 roku – razem z psychologiem biznesu Jackiem Santorskim – założyła Grupę Firm Doradczych Values. Firma prowadzi szkolenia oparte na psychologii przywództwa i współtworzy Akademię Psychologii Przywództwa z Politechniką Warszawską. To doświadczenie w pracy z menedżerami nauczyło ją, jak przekładać wartości na konkretne zachowania w organizacjach.
Rola w rodzinnych firmach i energetyce
W 2013 roku dołączyła do rady nadzorczej Kulczyk Investments, gdzie odpowiadała za CSR i CSI – czyli społeczną i środowiskową odpowiedzialność biznesu – oraz komunikację międzynarodową. Przez kilka lat przewodniczyła radzie nadzorczej tej spółki, a równolegle objęła funkcję przewodniczącej rady nadzorczej Kulczyk Holding.
W 2018 roku stała się inwestorem strategicznym i większościowym udziałowcem Polenergia S.A., prywatnej grupy energetycznej, i weszła do jej rady nadzorczej. Dla niej to nie tylko inwestycja finansowa – to także pole do rozwijania projektów związanych z transformacją energetyczną i ekologią, co spina się z wcześniejszą działalnością w Green Cross Poland.
Na czym polega jej działalność filantropijna?
Najbardziej rozpoznawalnym obszarem jej aktywności społecznej jest rodzinna organizacja pomocowa Kulczyk Foundation. Fundacja – założona wspólnie z Grażyną i Janem Kulczykami – wspiera projekty infrastrukturalne w krajach rozwijających się, takie jak budowa mostów, szkół czy systemów wodnych. Zanim ją stworzyła, przez siedem lat prowadziła polski oddział Green Cross International, jednej z największych ekologicznych organizacji pozarządowych na świecie.
Wyznaje zasadę, że „bogaci mają zobowiązania wobec biednych” i że filantropia powinna być zaplanowana jak dobra strategia biznesowa. Dlatego mówi o „mądrym pomaganiu” – takim, które daje społecznościom narzędzia, a nie tylko krótkotrwałą jałmużnę.
Filantropia strategiczna i pomoc rozwojowa
Jej fundacja koncentruje się na pomocy rozwojowej, czyli działaniach, które zmieniają codzienne warunki życia na trwałe. Zamiast jednorazowych darów, finansuje infrastrukturę i współpracuje z lokalnymi organizacjami. W różnych projektach pojawiały się między innymi takie działania:
- budowa mostu na Haiti, ułatwiającego mieszkańcom dostęp do usług i edukacji,
- pomoc w usuwaniu skutków tajfunu na wyspie Leyte na Filipinach,
- remont szkoły podstawowej na Madagaskarze,
- projekty medyczne i edukacyjne w Azji, Afryce i Ameryce Południowej.
W wielu miejscach angażuje się fizycznie – pracuje z łopatą, nosi wiadra, pomaga przy budowie. Twierdzi, że tylko wtedy rozumie realne potrzeby ludzi i nie wpada w pułapkę „europejskiego wszystkowiedzenia”. Z czasem to praktyczne podejście przeniosła także do programów wolontariatu, zachęcając Polaków, by zamiast klasycznych wakacji wyjeżdżali pomagać w terenie.
Jej filozofia działania opiera się na prostej tezie: im więcej dajesz, tym więcej do ciebie wraca – nie w pieniądzach, lecz w doświadczeniu i poczuciu sensu
„Efekt Domina” – od telewizji do realnych projektów
Szersza publiczność poznała ją dzięki autorskiemu cyklowi reportaży „Efekt Domina”, emitowanemu w TVN. Program zabiera widzów do najbiedniejszych zakątków świata – od slumsów Kiberi w Kenii po tereny zniszczone przez tajfun Yolanda na Filipinach – i pokazuje, jak jeden projekt potrafi uruchomić lawinę pozytywnych zmian.
W Kiberze uczestniczyła w baletowym przedstawieniu w slumsach Nairo, wspierając tancerza, który zamienił balet w narzędzie walki o wolność dla dzieci. W ramach współpracy z CNN International i projektu CNN Freedom Project współtworzyła film „Troubled Waters” o handlu dziećmi w Ghanie. Była także koproducentką filmu „Zielona granica” z 2023 roku, co potwierdza, że używa mediów do nagłaśniania tematów społecznych i praw człowieka.
Inicjatywy globalne i walka z ubóstwem menstruacyjnym
Od jesieni 2020 roku jest członkinią Foundry – elitarnej grupy filantropów w ramach Founders Pledge, która skupia przedsiębiorców przekazujących część majątku na cele dobroczynne. W tym gronie koncentruje się na przeciwdziałaniu zjawisku ubóstwa menstruacyjnego, czyli sytuacji, w której brak podstawowych środków higienicznych wyklucza dziewczęta z życia społecznego i edukacji.
W Polsce pełni funkcję ambasadorki SOS Wiosek Dziecięcych, współpracuje z ośrodkiem analitycznym THINKTANK jako ekspert od komunikacji międzykulturowej i strategicznej filantropii, a wcześniej była wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W marcu 2020 roku przekazała 20 mln zł Fundacji Lekarze Lekarzom na sprzęt do walki z COVID-19, co było jednym z największych indywidualnych gestów wsparcia służby zdrowia w pierwszej fali epidemii.
W jej działalności mocno wybrzmiewa pojęcie „snobizmu na pomaganie” – lepiej ścigać się na liczbę wybudowanych szkół niż na wartość gadżetów
Jak wygląda życie prywatne i małżeństwo z Janem Lubomirskim?
Jej życie prywatne długo toczyło się w cieniu medialnego zainteresowania arystokracją i wielkim biznesem. Była żoną Jana Lubomirskiego-Lanckorońskiego, potomka rodu książęcego, a ich związek przedstawiano jako połączenie świata arystokracji i najbogatszej rodziny biznesowej w Polsce. Dla niej samej znacznie ważniejsze od tytułów okazały się jednak dzieci i poczucie, że żyje „po swojemu”.
W wywiadach podkreśla, że nie interesują jej etykiety w stylu „księżna”. Ważniejsza jest możliwość budowania mostów i szkół, niż wystawnych bali, choć ślub i odnowienie przysięgi miały bez wątpienia bajkową oprawę.
Bajkowy ślub, zamki i dzieci
Poznali się na balu wydanym przez rodzinę Lubomirskich. Ona początkowo widziała w nim stereotypowego „księcia” – egocentrycznego i odrealnionego – a on konsekwentnie starał się udowodnić, że jest inny. Na trzeciej randce powiedział pół żartem, że zostanie jego żoną. W 2001 roku wzięli ślub cywilny w wyjątkowych okolicznościach: na pokładzie samolotu lecącego do Wenecji, a ceremonii udzielił prezydent Poznania Ryszard Grobelny.
Ślub kościelny początkowo planowali w rodzinnym zamku w Wiśniczu. Plany pokrzyżowała jednak wielka powódź w Polsce – w okolicach Wiśnicza wiele osób straciło dach nad głową, więc uznali, że huczne wesele byłoby w takiej chwili niestosowne. Pobrali się we Włoszech w kameralnej atmosferze, a dopiero dziesięć lat później, 11 września 2011 roku, odnowili przysięgę w Krakowie. Dzień później zorganizowano przyjęcie w zamku w Wiśniczu dla ponad 700 gości.
Owocem ich związku jest dwójka dzieci: Jeremi, urodzony w 2004 roku, oraz Weronika z 2008 roku. Jeremi studiuje dziś zarządzanie za granicą, a Weronika – jak mówi ojciec – żywo interesuje się tematami społecznymi i polityką. W domu rodzinnym ważne były rozmowy przy wspólnej kolacji o stałej godzinie i budowanie w dzieciach poczucia odpowiedzialności za własne przywileje.
Rozwód bez skandalu i relacje po rozstaniu
Po dwunastu latach, w 2013 roku, ich małżeństwo zakończyło się rozwodem, orzeczonym 18 listopada. Informacja długo pozostawała tajemnicą – przez prawie pół roku rozstanie udało się utrzymać poza mediami dzięki pracy prawników i dyskrecji obu stron. Magazyn „Grazia” pisał, że decyzję podjęli wspólnie i „nie ma tu pokrzywdzonej strony”.
Kwestie opieki nad dziećmi i podziału majątku opisano na kilkudziesięciu stronach akt, które – jak podkreślano – nie mają trafić do opinii publicznej ze względu na dobro Jeremiego i Weroniki. Po rozwodzie zachowali przyjacielskie relacje, także ze względu na prowadzoną wcześniej Fundację Książąt Lubomirskich. On ułożył sobie życie u boku hrabianki Heleny Mańkowskiej, a ona skupiła się na fundacji rodzinnej i własnych projektach medialnych.
Jakie wartości wyznaje i jak łączy wiele ról?
Jej wypowiedzi często wracają do jednego motywu: zmiana jest trudna, ale konieczna. Z chińskiej filozofii zaczerpnęła obraz kryzysu jako połączenia „zagrożenia” i „szansy”, a z afrykańskich wierzeń Wende – poczucie, że jesteśmy częścią większej całości. Dzięki temu patrzy na życiowe zakręty jak na test, czy dotychczasowe życie naprawdę było nasze.
Jako matka dwóch nastolatków uczy dzieci, że rodzina nie ma ich „dla siebie”. Mówi, że rodzice powinni „wypuścić dzieci jak strzały” – nadać kierunek, ale nie sterować ich życiem w nieskończoność. Jednocześnie dba, by widziały realny wysiłek stojący za majątkiem: zabiera syna do kopalni współfinansowanych przez Kulczyk Investments, a córkę na wyjazdy do Afryki czy Tanzanii, gdzie szkoła to często ławka i jeden zeszyt.
Jakie zasady próbuje wcielać w życie na co dzień:
- przywilej majątkowy zawsze łączy z obowiązkiem wobec słabszych,
- dzieci mają szansę korzystać z dziedzictwa, ale muszą rozwijać własne talenty,
- filantropia ma być inwestycją w ludzi, a nie sposobem na poprawę wizerunku,
- zmiana – także rozwód – może być bolesna, ale prowadzi do autentyczności,
- „snobizm na pomaganie” jest cenniejszy niż wyścig na luksusowe przedmioty.
Nie ogranicza się do jednej roli. Jest damą Orderu Uśmiechu, była wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego i nadal doradza jego prezesowi, pojawia się na salonach, ale równie dobrze czuje się w slumsach Kiberi czy na zrujnowanej przez tajfun wyspie Leyte. Dla wielu pozostaje przede wszystkim osobą, która swoje miliardy przekuła w długofalowe projekty społeczne i bardzo osobistą misję pomagania.