Karol Marcinkowski był lekarzem, uczestnikiem powstania listopadowego i jednym z najważniejszych twórców pracy organicznej w Wielkim Księstwie Poznańskim. Jako „Nasz Doktor” łączył praktykę medyczną, filantropię i organizowanie nowoczesnych instytucji, które kształtowały wielkopolską inteligencję i stan średni. Jego życie pokazuje, jak wiele może zmienić jeden konsekwentny człowiek, który traktuje wychowanie jako dług wobec społeczeństwa. Jeśli chcesz poznać, kim był ten niezwykły poznaniak, jak działał i za co do dziś jest czczony – czytaj dalej.
Kim był Karol Marcinkowski?
1800–1846 – między tymi datami zamyka się biografia lekarza, którego Wielkopolanie nazwali po prostu „Naszym Doktorem”. Urodził się na Świętym Wojciechu w Poznaniu, w skromnym mieszczańskim domu Józefa i Agnieszki z Kopickich. Od dziecka łączył pracowitość, żarliwą religijność epoki i coraz wyraźniejsze poczucie, że jego obowiązkiem jest służba ogółowi.
Jako chłopiec uczył się najpierw w szkółce ks. Weissa, później w szkole przy seminarium nauczycielskim na Grobli, gdzie chwalono go jako „ochędożnego, skromnego i bardzo grzecznego”. Maturę zdał w Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu, a w 1817 roku – dzięki stypendium księcia Antoniego Radziwiłła – wyjechał na studia medyczne do Berlina.
Dzieciństwo i edukacja
Dla młodego poznaniaka przełomowe było zetknięcie z europejską nauką i polityką. Na uniwersytecie berlińskim słuchał najnowszych wykładów z anatomii i chirurgii, a wolny czas poświęcał na korepetycje, by utrzymać się w obcym mieście. Równocześnie wchłaniał idee Oświecenia – od Ignacego Potockiego po Hugona Kołłątaja, którego „duch” stał się jednym z haseł studenckiej konspiracji.
W lutym 1822 policja odkryła tajną organizację „Polonia”, do której należał. Związek miał własny „katechizm” z pytaniami o myśl Potockiego, Kołłątaja i ideały Kościuszki. Za tę działalność przyszły doktor trafił do więzienia w Twierdzy Wisłoujście, gdzie w latach 1822–1823 odbył karę. Po wyjściu obronił dysertację „De fontibus indicationum generatim” i uzyskał dyplom doktora medycyny i chirurgii.
Pierwsze lata w Poznaniu
Po studiach wrócił do rodzinnego miasta. Pracował w szpitalu miejskim, prowadził prywatną praktykę z zakresu chirurgii i ginekologii, a równocześnie współpracował z Zakładem Sióstr Miłosierdzia, gdzie kierownikiem był dr Karol Schneider. Leczył zarówno bogate rody ziemiańskie, jak i mieszkańców Rybaków, Śródki czy Chwaliszewa, którym często nie tylko nie brał zapłaty, ale sam kupował leki.
To wtedy narodził się jego wizerunek „Doktora Marcina” – lekarza, który nie zamyka drzwi przed ubogim. W 1829, gdy zachorował na febrę, w poznańskich kościołach odprawiano modlitwy o jego zdrowie, co dobrze pokazuje skalę społecznego przywiązania.
Jak wyglądała działalność lekarska i społeczna Doktora?
Ten sam człowiek, który nosił mundur oficera, w codziennym życiu wybierał biały kitel i wizyty w najuboższych dzielnicach. Dla niego „bycie lekarzem” zawsze oznaczało więcej niż fachową diagnozę – obejmowało odpowiedzialność za zdrowie i byt całych grup społecznych.
Lekarz ubogich
Jako radny miejski Poznania zabiegał o poprawę organizacji miejskiej służby zdrowia. Wraz z Ludwikiem Gąsiorowskim i Teofilem Mateckim opracował projekt ulepszenia opieki lekarskiej nad ubogimi. Postulowali zwiększenie liczby lekarzy miejskich dla biednych z dwóch do sześciu oraz lepszą organizację dyżurów i dostępności lekarza „dla ulicy”. Miasto projekt odrzuciło, a skargi ubogich na opiekę miejską narastały.
W reakcji na bierność władz, w 1845 roku założył Towarzystwo Ku Wspieraniu Ubogich i Biednych w Poznaniu. Organizacja dzieliła miasto na dwadzieścia okręgów, każdy z własnym przełożonym i lekarzem ubogich. Recepty wypisywane na specjalnych drukach można było realizować w wyznaczonych aptekach, a koszty pokrywała Kasa Ubogich. Zarząd Towarzystwa tworzyli wspólnie Polacy, Niemcy i Żydzi – sekretarzami zostali kanonik Józef Brzeziński i radca rejencyjny Ernst Viebig.
Walka z cholerą
Choroba, która najmocniej związała jego nazwisko z medycyną, to cholera. Po upadku powstania listopadowego walczył z epidemią w Kłajpedzie, później w Prusach Wschodnich, a następnie w samym Poznaniu. Doświadczenie zdobyte w terenie opisał w rozprawie, za którą Francuska Akademia Nauk przyznała mu w 1833 roku złoty medal i 1000 franków – całą sumę przekazał na stypendia dla polskiej młodzieży na emigracji.
Gdy w latach 30. XIX wieku epidemia cholery w Poznaniu znów zagroziła mieszkańcom, miasto zabiegało u władz pruskich o jego wcześniejsze zwolnienie z twierdzy w Świdnicy. Doktor natychmiast wrócił i bez wahania wchodził do najbardziej zagrożonych domów. Władze doceniły skuteczność – resztę zasądzonej kary darowano właśnie z powodu jego roli w opanowaniu zarazy.
„W czasie takiej walki, jak jest cholera, doktór jak żołnierz na swoim posterunku być powinien”
Jaką rolę odegrał w powstaniu listopadowym i na emigracji?
8 grudnia 1830 roku przekroczył bramę Warszawy, by odpowiedzieć na zryw Królestwa Polskiego. Zostawił w Poznaniu matkę, pacjentów i ustabilizowaną praktykę. Czy mógł postąpić inaczej, skoro całe dotychczasowe życie uważał za przygotowanie do służby narodowi?
Oficer i lekarz w jednym
Na początku służył jako zwykły żołnierz w 2 Pułku Strzelców Konnych. Szybko awansował na wachmistrza, a od 6 lutego 1831 był podporucznikiem. Brał udział w bitwie o Olszynkę Grochowską, za co otrzymał Krzyż Złoty Orderu Virtuti Militari nr 860. W marcu 1831 skierowano go do służby zdrowia jako lekarza sztabowego, a następnie do oddziału generała Dezyderego Chłapowskiego wysłanego na Litwę.
Po kapitulacji korpusu został internowany w Prusach, ale i tam nie przestał leczyć. W obozach pruskich walczył z cholerą wśród żołnierzy, budząc szacunek nawet u przeciwników politycznych. To doświadczenie zaważyło na jego dalszym życiu – stał się jednym z czołowych europejskich specjalistów od tej choroby.
Anglia, Francja i dojrzewanie do pracy organicznej
Po internowaniu przedostał się do Wielkiej Brytanii, a potem do Francji. W Anglii obserwował rozwinięty przemysł, potęgę klasy średniej i kulturę „self-help” – samopomocy i oszczędności. W Paryżu wszedł do Towarzystwa Literackiego skupionego wokół księcia Adama Czartoryskiego, a równocześnie pogłębiał wiedzę medyczną na klinikach uniwersyteckich.
To właśnie na emigracji dojrzewała w nim koncepcja, którą po powrocie zrealizuje w Wielkopolsce: praca organiczna, czyli długofalowe wzmacnianie narodu poprzez edukację, gospodarkę, zdrowie i solidarność społeczną zamiast kolejnego zrywu zbrojnego.
„Nie wojna, lecz pokój jest urodzajną pracą” – to przesłanie stało się osią jego późniejszej działalności w Poznaniu
Na czym polegała jego praca organiczna w Wielkim Księstwie Poznańskim?
Po ostatecznym powrocie do kraju, mimo kolejnych wyroków i pobytów w twierdzach, nie szukał już politycznych konspiracji. Zamiast tego krok po kroku tworzył instytucje, które miały „od środka” umacniać polskie społeczeństwo pod pruskim zaborem.
Bazar w Poznaniu
W 1838 roku z jego inicjatywy powstała Spółka Akcyjna Bazar. Gmach hotelu Bazar w Poznaniu przy ulicy Nowej stał się jednocześnie hotelem, pasażem handlowym i klubem ziemiańsko-mieszczańskim. W parterze otwierano sklepy z towarami bawełnianymi i zbożem, warsztaty rzemieślnicze, drukarnię Walerego Stefańskiego, później również skład narzędzi rolniczych Hipolita Cegielskiego.
Bazar był czymś więcej niż budynkiem. Tworzył zaplecze ekonomiczne dla polskiego handlu i rzemiosła oraz miejsce spotkań elit, od którego zaczynała się nowoczesna inteligencja poznańska i wielkopolska. Zyski spółki przeznaczano nie tylko na dywidendy, ale też na kolejne inicjatywy społeczne i edukacyjne.
Towarzystwo Pomocy Naukowej
Najbardziej trwałym dziełem Doktora okazało się jednak Poznańskie Towarzystwo Pomocy Naukowej dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego, powołane w 1841 roku. Statutowy cel brzmiał jasno: „wydobywać z mas ludu zdolną młodzież” i zapewnić jej wykształcenie „na pożytek kraju”.
W ciągu blisko stu lat działania z pomocy stypendialnej skorzystało 6,5 tysiąca stypendystów. To właśnie z tej rzeszy wyrośli nauczyciele, lekarze, prawnicy i inżynierowie, którzy zbudowali nowoczesną elitę Wielkopolski. Własne podejście do edukacji podsumował słowami, które do dziś cytuje się jako jego manifest:
„Wychowanie nasze jest to dług zaciągnięty u ogółu, z czego się w swym czasie wypłacać winniśmy”
Pomoc ubogim i praca u podstaw
Równolegle z Bazarową ekonomią i stypendiami Towarzystwa Naukowego prowadził działania typowo „u podstaw”. Towarzystwo Ku Wspieraniu Ubogich i Biednych miało żelazny fundusz pożyczkowy, z którego udzielano niewielkich kredytów na rozpoczęcie pracy czy zakup narzędzi. Miasto podzielono na okręgi nadzorowane społecznie, łącząc wsparcie socjalne z medycznym.
W jednym z wystąpień w Radzie Miejskiej mówił o Poznaniu jako mieście dwóch narodowości – polskiej i niemieckiej – które mimo różnicy języka i wyznania „mogą i muszą iść razem we wspólnych sprawach”. Stąd obecność Niemców i Żydów w zarządach jego instytucji nie była przypadkiem, lecz świadomą strategią współpracy ponad podziałami tam, gdzie chodzi o dobro mieszkańców.
| Okres życia | Główna rola | Najważniejsze działania |
| Młodość i studia | Student, konspirator | „Polonia”, więzienie w Wisłoujściu, doktorat w Berlinie |
| Powstanie i emigracja | Oficer, lekarz wojskowy | Olszynka Grochowska, Virtuti Militari, walka z cholerą, medal Akademii Francuskiej |
| Praca organiczna | „Nasz Doktor”, organizator | Bazar, Towarzystwo Pomocy Naukowej, Towarzystwo Ku Wspieraniu Ubogich |
Jak upamiętniono Karola Marcinkowskiego?
Zmarł na gruźlicę 6 listopada 1846 roku w Dąbrówce Ludomskiej. Chciał prostego pochówku na cmentarzu w Parkowie: zwykłej trumny, bez pompy, bez tablicy. Jego życzeń nie spełniono. Pogrzeb w Poznaniu, który przypadł na 11 listopada – dzień św. Marcina – zgromadził około 20 000 osób. Kondukt prowadził arcybiskup Leon Przyłuski, szła szlachta, mieszczanie, chłopi, a także Niemcy i Żydzi.
Pochowano go najpierw na cmentarzu św. Marcina, później – po ekshumacji związanej z budową wiaduktu kolejowego – przenoszono szczątki jeszcze dwukrotnie. Ostatecznie, 10 czerwca 1923 roku, spoczął na Poznańskiej Skałce, przy kościele św. Wojciecha, wśród najwybitniejszych Wielkopolan.
Pamięć o Doktorze żyje także w przedmiotach. W Muzeum Mielżyńskich w Poznaniu przechowuje się jego maskę pośmiertną, laskę z hebanu, czapkę, dywan z motywem żołnierzy z 1830 roku czy siodło, na którym jeździł do chorych. W XX i XXI wieku pojawiły się nowe formy upamiętnienia:
- patronat I Liceum Ogólnokształcącego w Poznaniu i Akademii Medycznej (dziś uniwersytetu medycznego),
- szpital jego imienia w Gostyniu i liczne ulice Marcinkowskiego w polskich miastach,
- znaczki Poczty Polskiej z 2000 roku z serii „Etos pracy”,
- główna rola w serialu historycznym „Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy”,
- dwa pomniki odsłonięte w 2005 roku w Poznaniu – przed I LO i przy Al. Marcinkowskiego.
Wielu historyków stawia go obok Hipolita Cegielskiego i księdza Piotra Wawrzyniaka jako jednego z trzech najważniejszych wielkopolskich organiczników. O ile jednak Cegielski kojarzy się przede wszystkim z przemysłem, a Wawrzyniak z kasami oszczędnościowymi, o tyle Doktor pozostał symbolem człowieka, który własną pracę zawodową, majątek i czas zamienił na trwałe instytucje wspierające słabszych.