Henryk Michał Zygalski był polskim matematykiem i kryptologiem, który współtworzył złamanie szyfru Enigmy i opracował słynne płachty Zygalskiego, ręczne narzędzie do odnajdywania ustawień wirników tej maszyny. Jego biografia pokazuje drogę od poznańskiego gimnazjalisty do specjalisty wywiadu radiowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i cenionego wykładowcy w Anglii. Praca Zygalskiego, razem z osiągnięciami Mariana Rejewskiego i Jerzego Różyckiego, dała aliantom dostęp do tysięcy tajnych meldunków III Rzeszy. Jeśli chcesz zrozumieć, kim był człowiek, którego imię nosi dziś okręt ORP Henryk Zygalski, przeczytaj tę opowieść o życiu, odkryciach i znaczeniu jego dokonań.
Kim był Henryk Zygalski?
15 lipca 1908 roku w zaborczym jeszcze Poznaniu urodził się chłopiec, który kilka dekad później pomoże zmienić przebieg wojny. Henryk Michał Zygalski wyrósł na wybitnego matematyka i kryptologa, jednego z trzech Polaków – obok Mariana Rejewskiego i Jerzego Różyckiego – którzy w latach 30. XX wieku złamali szyfr niemieckiej maszyny Enigma. Działał w ramach Biura Szyfrów II Oddziału SG WP, a jego nazwisko do dziś pojawia się w opracowaniach o kryptologii obok tak znanych postaci jak Alan Turing.
Dzieciństwo spędził w kamienicy przy ulicy Mielżyńskiego 19, gdzie na parterze mieściła się pracownia krawiecka rodziny Zygalskich. Rodzice, Michał i Stanisława z Kieliszów, pochodzili z okolic Wolsztyna i Gniezna, co łączyło ich rodzinę z rodem Rejewskich – z tej samej linii wywodził się późniejszy współpracownik Henryka. W krótkim czasie z chłopca z poznańskiej kamienicy wyrósł absolwent Gimnazjum św. Marii Magdaleny i jeden z najlepszych studentów Uniwersytetu Poznańskiego.
To polska trójka – Rejewski, Zygalski i Różycki – jako pierwsza na świecie złamała szyfr wojskowej Enigmy, zanim powstało słynne Bletchley Park.
Po wojnie Zygalski pozostał na emigracji w Wielkiej Brytanii, gdzie wykładał statystykę matematyczną na Uniwersytecie Surrey i ukończył studia w Imperial College of Technology w Londynie. W 1977 roku uhonorowano go doktorem honoris causa Uniwersytetu Polskiego na Obczyźnie, a rok później zmarł w miejscowości Liss pod Portsmouth. Pośmiertnie został odznaczony m.in. Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, a jego imię noszą dziś ulice, rondo w Łodzi, tablice pamiątkowe oraz nowy okręt rozpoznawczy Marynarki Wojennej RP.
Jak wyglądało dzieciństwo i edukacja Zygalskiego?
Rodzina Zygalskich przeniosła się ze wsi do Poznania, stawiając na miasto i rzemiosło. Ojciec, Michał Zygalski, prowadził dobrze prosperujący zakład krawiecki, który pozwolił zapewnić dzieciom edukację na najwyższym poziomie. W tym samym domu przy Mielżyńskiego mały Henryk posadził drzewo wiśniowe – rośnie tam do dziś jako żywa pamiątka po przyszłym kryptologu.
Rodzina i Poznań
Siedmioletni Henryk trafił najpierw do szkoły niemieckojęzycznej przy tej samej ulicy, a następnie do Gimnazjum św. Marii Magdaleny, jednej z najlepszych szkół w mieście. Tam przez dziewięć lat uczył się po niemiecku, co później okazało się atutem w pracy nad niemieckimi szyframi. Dojrzał w środowisku, gdzie łączyły się polska tożsamość, pruskie realia i wielkopolska pracowitość.
Jak z poznańskiego licealisty zrobić kryptologa światowej klasy? W jego przypadku zaczęło się od matematyki. W 1926 roku zdał maturę z bardzo dobrą oceną z tego przedmiotu, a nauczyciele dostrzegli w nim talent do ścisłego myślenia i logiki. Wkrótce przekonał się, że te umiejętności mogą mieć znaczenie nie tylko na egzaminach, ale i na polu bitwy – choć w zupełnie innym wymiarze.
Studia i droga do kryptologii
We wrześniu 1926 roku Henryk rozpoczął studia na Wydziale Matematyczno-Przyrodniczym Uniwersytetu Poznańskiego, którego siedziba mieściła się wtedy w dawnym Zamku Cesarskim. Uczył się u wybitnych wykładowców, m.in. prof. Zdzisława Krygowskiego – swojego późniejszego mentora – oraz fizyków T. Pęczalskiego i F. Włodarskiego. W 1932 roku obronił pracę magisterską „Twierdzenia o odgraniczaniu pierwiastków równań liczbowych wraz z zastosowaniami” z oceną bardzo dobrą.
Przełom nastąpił jesienią 1928 roku, gdy Krygowski wybrał go do tajnego kursu kryptologicznego 1929, organizowanego przez Biuro Szyfrów. Zajęcia prowadzili m.in. major Maksymilian Ciężki oraz inżynier Antoni Palluth, którzy jako jedni z pierwszych w Europie postawili na matematyków, a nie lingwistów, w pracy nad szyframi maszynowymi. W grupie 23 studentów znaleźli się także Marian Rejewski i Jerzy Różycki – ta trójka stworzy później zespół odpowiedzialny za złamanie Enigmy.
Po ukończeniu kursu Zygalski został zatrudniony w poznańskiej filii Biura Szyfrów, a w 1932 roku przeniósł się z kolegami do Warszawy. Nowe miejsce pracy mieściło się w Pałacu Saskim, wówczas siedzibie Sztabu Głównego Wojska Polskiego, gdzie formalnie rozpoczęła się jego misja kryptologiczna.
Na czym polegały płachty Zygalskiego?
Żeby zrozumieć wagę wynalazku Henryka, trzeba najpierw spojrzeć na samą maszynę Enigma. Było to elektromechaniczne urządzenie z 26-klawiszową klawiaturą, zestawem wirników kodujących, reflektorem Enigmy oraz panelem przełącznikowym Enigmy, który zamieniał litery parami. Każde naciśnięcie klawisza powodowało obrót jednego lub kilku wirników, a dzienny klucz określał ich początkowe ustawienia.
Liczba możliwych konfiguracji sięgała „bilionów kombinacji Enigmy”, co przy ręcznej analizie wydawało się barierą nie do pokonania. Niemcy byli przekonani, że ich system jest niewzruszony, szczególnie gdy dodali kolejne wirniki i modyfikowali zasady pracy urządzenia. W tej sytuacji zwykłe łamanie szyfru „litera po literze” nie miało sensu – potrzebne było narzędzie, które zredukuje liczbę możliwych ustawień do kilku kandydatów.
Płachty Zygalskiego zamieniały abstrakcyjne równania w fizyczny, perforowany „model” Enigmy, pozwalający w kilka minut zawęzić zbiory z miliardów do garstki kombinacji.
Płachty Zygalskiego były zestawem ręcznie perforowanych arkuszy papieru, z których każdy odpowiadał konkretnej konfiguracji wirników. Otwory w dokładnie wyliczonych pozycjach odzwierciedlały matematyczne zależności wyprowadzone z analizy depesz, np. tzw. powtórzonego klucza wiadomości. Kryptolodzy nakładali na siebie kolejne arkusze, a miejsca, w których otwory pokrywały się na wszystkich płachtach, wskazywały realnych kandydatów na ustawienia maszyny.
W praktyce zespół przygotowywał całe serie płacht, wycinając otwory początkowo… żyletkami. Następnie:
- wstępnie analizowano przechwycone teksty zaszyfrowane,
- dobierano zestaw płacht dla danego układu wirników,
- nakładano arkusze w ustalonej kolejności,
- wyszukiwano pola, gdzie otwory tworzyły „prześwit” przez wszystkie warstwy,
- sprawdzano te podejrzane ustawienia na replice Enigmy.
Metoda Henryka była całkowicie manualna, ale niezwykle skuteczna – działała nawet przy zmianie zestawów wirników w niemieckich wojskach. Stała się jednym z filarów polskiej kryptoanalizy, obok cyklometru i tzw. bomby Rejewskiego.
| Metoda | Główny cel | Charakterystyka |
| Płachty Zygalskiego | Ustalenie kolejności i ustawień wirników | Perforowane arkusze nakładane warstwami, wykorzystują zależności permutacyjne |
| Cyklometr | Badanie cykli przestawień Enigmy | Urządzenie mechaniczne tworzące katalogi cykli dla określonych konfiguracji |
| Bomba Rejewskiego | Automatyczne wyszukiwanie klucza dziennego | Zespół złączonych Enigm, odtwarzający pracę maszyny według założonych wzorów |
Jak Zygalski walczył z niemieckimi szyframi podczas wojny?
1 września 1939 roku przerwał spokojną, choć tajną pracę w ośrodku w Pyrach pod Warszawą. W ciągu kilku dni kryptolodzy przeszli od analizy depesz do niszczenia dokumentów i sprzętu, aby nic nie wpadło w ręce wroga. Zygalski w swoim Dzienniku opisywał palenie papierów, bombardowania pociągu pod Brześciem i dramatyczną drogę przez Kowel oraz Łuck w stronę granicy z Rumunią.
Ewakuacja z Polski i droga przez Rumunię
Po przekroczeniu granicy rumuńskiej w nocy z 17 na 18 września 1939 roku Zygalski wraz z Rejewskim i Różyckim znalazł się w Bukareszcie. Dzięki kontaktom z francuskim wywiadem – występowali tam jako „przyjaciele Bolka”, czyli generała Gustave’a Bertranda – otrzymali paszporty na fałszywe nazwiska i wizy wyjazdowe. Koleją przez Triest i Mediolan dotarli do Paryża, gdzie szybko uruchomiono dla nich nowy front walki z Enigmą.
Trasa ta nie była spokojną podróżą. Po drodze niszczono repliki Enigmy i mechanizmy pomocnicze, aby armia niemiecka nie dowiedziała się, że Polacy od lat czytali ich meldunki. W cieniu tych wydarzeń Henryk zapamiętał też zwykłe, ludzkie chwile – grę w karty, wspólne rozmowy, próby zachowania normalności w sytuacji, gdy państwo, dla którego pracował, właśnie się rozpadało.
Ośrodki PC Bruno i Cadix
Jesienią 1939 roku trójka kryptologów rozpoczęła pracę w ośrodku PC Bruno w Pałacu Vignolles w Gretz-Armainvillers pod Paryżem. Kompleks, połączony dalekopisem z Bletchley Park w Anglii, stał się sercem francusko-polskiego radiowywiadu. Zygalski – znający angielski – prezentował tam brytyjskiemu kryptologowi Dillwynowi Knoxowi szczegóły polskich metod, w tym rolę cyklometru, bomby oraz własnych płacht.
Po zajęciu Francji przez Niemcy ośrodek ewakuowano do Algieru, gdzie Zygalski ciężko przechorował zapalenie płuc w szpitalu Maillot. Po powrocie do Europy trafił do ośrodka Cadix w Château des Fouzes koło Uzès, gdzie kontynuowano prace nad szyframi państw Osi. Tam powstały słynne zdjęcia, na których Henryk gra w brydża z Rejewskim i Różyckim – jak sam napisał na odwrocie jednej z fotografii, „rżnęliśmy w brydża przy każdej okazji”.
Praca w służbach alianckich
Gdy w 1942 roku Niemcy zajęli nieokupowaną dotąd część Francji, personel Cadix został rozproszony. Część próbowała przedostać się przez Hiszpanię do Portugalii i dalej do Wielkiej Brytanii. Zygalski po aresztowaniu przez żandarmerię hiszpańską ostatecznie trafił na Wyspy, gdzie do końca wojny pracował w służbach wywiadu radiowego Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
W tym czasie brytyjskie służby zbudowały dwa komplety płacht Zygalskiego, z których jeden wysłano do PC Bruno, a drugi wykorzystano w Bletchley Park. Jego narzędzie stało się częścią większego systemu SIGINT – rozpoznania opartego na przechwytywaniu i analizie sygnałów radiowych, w tym pracy radarów i łączności radiowej wroga.
Jakie było znaczenie i pamięć o Henryku Zygalskim?
Po 1945 roku Henryk stanął przed dylematem: wrócić do kraju rządzonego przez komunistów czy zostać w Wielkiej Brytanii. Ostatecznie pozostał na emigracji, w 1949 roku uzyskał brytyjskie obywatelstwo i związał się zawodowo z Uniwersytetem Surrey. Uczył statystyki matematycznej, a jednocześnie budował swoje prywatne życie z Brytyjką Bertą Blofield, z którą dzielił pasję do muzyki i podróży po Europie.
Życie na emigracji
Na emigracji Zygalski zachował intensywny kontakt listowny z rodziną w Polsce. W liście z 28 października 1967 roku pisał do siostry Moniki, że „od 20 lat jest prawie Anglikiem” i ma tam „żonę, zawód, własną rodzinę”. Jednocześnie świadomie rezygnował z przyjazdu do kraju, obawiając się zainteresowania władz PRL wobec byłych pracowników wywiadu.
Fotografie z tego okresu – przechowywane m.in. w archiwum rodziny w Polsce oraz w Mediatece Centrum Szyfrów Enigma – pokazują go jako człowieka z poczuciem humoru i dużą dozą autoironii. Opisywał siebie jako „starego obręgola”, narzekał z przymrużeniem oka na „ochydne kopuły kasyn” i żartował z własnego podobieństwa do Einsteina. Czy tak wyobrażamy sobie stereotypowego „genialnego kryptologa z pomnika”? Te zdjęcia pokazują inną twarz – zwykłego, wesołego poznaniaka, który lubił podróże i żarty językowe.
Upamiętnienie i ORP Henryk Zygalski
Po śmierci w 1978 roku prochy Zygalskiego rozsypano w Ogrodzie różanym w Chichester, gdzie w 2018 roku odsłonięto tablicę z napisem: „Syn narodu polskiego, poddany brytyjski. Matematyk, kryptolog, złamał szyfry niemieckiej Enigmy w 1933 r., twórca Płacht Zygalskiego”. W uroczystości uczestniczyli członkowie rodziny oraz ambasador RP w Londynie, Arkady Rzegocki. Równolegle w Polsce jego imię i dorobek pojawiały się coraz częściej w przestrzeni publicznej.
Formy upamiętnienia Henryka obejmują dziś:
- pomnik kryptologów przed Zamkiem Cesarskim w Poznaniu,
- tablice pamiątkowe przy ulicach Mielżyńskiego i Matejki w Poznaniu,
- kamień z tablicą w Lesie Kabackim przy dawnym ośrodku w Pyrach,
- znaczek Poczty Polskiej z 2009 roku z jego podobizną,
- uhonorowanie w Panteonie Narodowym w Krakowie symboliczną urną z ziemią z Chichester,
- medal Alumno Bene Merenti Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza oraz Krzyż Wielki Orderu Odrodzenia Polski.
Szczególnie ważną rolę w przybliżaniu jego postaci odgrywa Centrum Szyfrów Enigma w Poznaniu. Na stałej ekspozycji można zobaczyć zarówno replikę maszyny Enigma, jak i płachty Zygalskiego, a program „Zyga. Geniusz z Poznania” pokazuje go nie tylko jako naukowca, lecz także jako człowieka – podróżnika, melomana i autoironicznego komentatora codzienności.
Imieniem Henryka Zygalskiego nazwano nowy okręt rozpoznania radioelektronicznego programu Delfin – symbolicznie łącząc przedwojenną kryptologię z dzisiejszym rozpoznaniem sygnałowym SIGINT.
Jego nazwisko trafiło także na kadłub nowoczesnej jednostki ORP Henryk Zygalski, jednego z dwóch okrętów rozpoznania radioelektronicznego programu Delfin, budowanych w stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku przy współpracy ze szwedzkim Saab Kockums. Okręty te, przeznaczone dla Marynarki Wojennej RP, będą prowadzić nasłuch i analizę sygnałów w morskim spektrum elektromagnetycznym, czyli robić na współczesnym Bałtyku to, co przed wojną zespół z Poznania robił przy radiostacjach i papierowych płachtach.
W ten sposób życie i praca Henryka zatoczyły szerokim łukiem krąg – od kamienicy przy Mielżyńskiego i sal wykładowych Uniwersytetu Poznańskiego po pokład nowoczesnego okrętu SIGINT. Jego dokonania pozostają obecne zarówno w podręcznikach kryptologii, jak i w nazwach okrętów, ulic i programów edukacyjnych, a płachty – skromne perforowane kartony – stały się jednym z najbardziej namacalnych symboli polskiego wkładu w zwycięstwo aliantów.